Zaadresuj swojego psa!

Nie ważne jak bardzo usłuchany jest twój pies, ani to że nie spuszczasz z niego oka – zapewnij swojemu psu bezpieczeństwo, zaadresuj go!

Wyobraź sobie, idziesz wraz z psem swoją ulubioną parkową ścieżką i nagle na polu waszego widzenia pojawia się zając. Reakcja twojego psa jest dużo szybsza niż twoja, rzuca się w pościg bo instynkt mu tak każe. Możesz wołać, próbować go dogonić, grozić, krzyczeć, bluźnić – to nic nie da, on cię nie słyszy, nigdy nie mieliście okazji ćwiczyć w takiej sytuacji.
Nie, to nie twoja wina że tak się stało. Ale pies jest już daleko, zniknął z twoich oczu i nie masz pojęcia gdzie teraz jest. Mało tego, gdy pościg się zakończy pies również nie będzie miał pojęcia gdzie jest, ani czemu nie jesteś za nim.

To tylko jeden z setek możliwych scenariuszy w którym pies ginie, a my? No cóż, my trzęsiemy się z nerwów i nie wiemy czy biegać po parku i wołać, czy alarmować rodzinę, schroniska, kliniki i tworzyć już ogłoszenia. Dlatego tak bardzo ważne jest to, by możliwie jak najbardziej ułatwić naszemu czworonogowi powrót do domu.


Zachipuj


Chipowanie psów i kotów to nie nowość, chipują schroniska, fundacje i wszystkie organizacje dbające o dobro zwierząt. Co roku urzędy finansują darmowe chipowanie zwierząt, z czego może skorzystać każdy mieszkaniec danego miasta. Dlaczego zatem większość psich zgub chipa nie posiada?

To przecież takie proste, jeden zastrzyk, bezbolesne odczytanie numeru i namierzenie domu. Chip działa przez wiele lat, zdecydowanie dłużej niż żyje pies.
Każde zagubione zwierze trafiające do weterynarza, schroniska czy fundacji ma odczytywany chip na miejscu. Następnie numer wprowadzany jest do bazy danych (np. Safe Animal) gdzie dostępne są dane właściciela umożliwiające z nim kontakt, i zwrócenie zguby.
Zatem chipujcie, i pilnujcie czy pies figuruje w bazach danych, bo niestety zdarzało się, że mimo chipa psa w bazie nie było. Jeżeli nie zrobi tego weterynarz, sami możemy o to zadbać.


Identyfikator

Sprawa groszowa, identyfikator to koszt od 5 złotych w górę na allegro. Dostępne są różne wzory i kolory, możemy umieścić na nich wszystkie niezbędne informacje, takie jak numer telefonu, adres czy imię psa. Większość z oferowanych identyfikatorów to przedmioty trwałe, odporne na wodę czy zadrapania. Ich niewątpliwą zaletą jest to, że pozwalają psu szybko wrócić do domu. Znalazca psa ma pod ręką numer telefonu i może zadzwonić, bez potrzeby odwożenia psa do schroniska.
Nie każdy ma pojęcie o chipach, taki identyfikator to najprostsze zabezpieczenie naszego psa.
Zdarza się, że dzięki identyfikatorom psy odnajdują się nawet w ciągu kilku godzin od zaginięcia.


Naszym obowiązkiem jest zadbanie o oznakowanie naszego psa, dlatego warto i chipować, i przyczepiać identyfikatory do obroży. Nigdy nie wiemy czy identyfikator się nie zerwie, czy obroża nie spadnie, nie wiemy również kto odnajdzie naszego psa, i czy domyśli się że pies ma chipa (o ile w ogóle ma pojęcie o takim wynalazku).

Oprócz tych najbardziej oczywistych sposobów jest wiele innych – wyszywanie numerów na obrożach, grawerowane blaszki przytwierdzane do nich, zwykłe breloczki do kluczy z karteczkami (mało trwałe). Wystarczy odrobina chęci by zapewnić bezpieczeństwo naszemu psu.



4 komentarze :

Nie zostawiaj psa pod sklepem! : Historia Maksa


Zaledwie kilka dni po wpisie „Nie zostawiaj psa pod sklepem! I kropka.” Napisała do mnie zrozpaczona koleżanka.  Poszła na zakupy do Biedronki, a pod sklepem przywiązała swojego ukochanego psa – Maksa. Gdy wyszła czworonoga pod sklepem nie było…

Maks jest mieszańcem shar peia, został skradziony ponieważ nikt go nie pilnował. Moja koleżanka nigdy nie przypuszczała, że może dojść do czegoś takiego. Myślała nawet że nikt go nie zabierze, ponieważ pies nie przepadał za obcymi i potrafił warknąć. Rzeczywistość okazała się jednak inna.
Pies został skradziony 27 lutego, jego opiekunowie stracili nadzieję że się odnajdzie, ja również miałam wątpliwości czy to się uda. Informacja była zgłoszona do schroniska, lecznic i fundacji.

Jednak los okazał się łaskawy, wczoraj, po ponad dwóch tygodniach Maks się odnalazł. Został odprowadzony do schroniska przez jakiegoś mężczyznę, który twierdził że jego kolega miał psa od jakiś dwóch tygodni, ale poszedł do kryminału i nie może się nim opiekować.

Pies wrócił do domu wychudzony, widać mu kręgosłup i żebra więc prawdopodobnie przez ten czas nie był karmiony. Jest również bardzo zalękniony, boi się głośniejszych dźwięków i się chowa, co może wskazywać na to że był bity.
Moja koleżanka i jej chłopak są zdruzgotani stanem psa, chcą go jak najszybciej doprowadzić do normalnego stanu. Już nigdy nie zostawią żadnego psa pod sklepem, to dla nich nauczka do końca życia.

 Niech to będzie również nauczką dla tych, którzy zostawiają swoich podopiecznych pod sklepem. Uczcie się na cudzych błędach, bo nie każda historia kończy się na tyle dobrze. Ten pies swoje przeszedł ale trafił spowrotem do domu. Jednak ile psów tak naprawdę wraca do siebie? Obawiam się że niewiele.

4 komentarze :

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .