5 gier dla psiarzy

Kiedy narzekamy na nadmiar wolnego czasu i brzydką pogodę za oknem, nudę możemy urozmaicić sobie grając na przykład w gry komputerowe. Nie wiem jak Wy ale ja czasami uwielbiam stracić poczucie czasu grając.
Tak się świetnie składa, że rynek gier nie jest wcale ubogi w rozrywkę przeznaczoną dla miłośników psów i innych zwierząt. Dlatego z okazji fatalnej pogody za oknem i dla niektórych końcówki wakacji pokusiłam się o stworzenie zestawienia w moim odczuciu najfajniejszych gier pasujących do tematyki Zdaniem Psa.


1. Dogz 5 (PC)

Psiaki (Dogz) to wirtualne zwierzaki, które żyją w Twoim komputerze. Tak, jak prawdziwe zwierzęta, potrzebują kogoś, kto będzie o nie dbał, bawił się z nimi, częstował je smakołykami, czy też przebierał je. Z czasem, szczeniaki staną się dorosłe. Jeśli się zakochają, same będą miały małe – może jedno, a może aż cztery.”

Niezaprzeczalny faworyt mojego zestawienia. Na graniu z tą grę spędziłam pół swojego życia zaczynając od końca podstawówki do samego gimnazjum. Wracam do niej regularnie i zawsze stracę kilka godzin grając w nią. Świetnie się nadaje do spędzania wolnego czasu bez względu na to ile mamy lat, możemy w nią pograć nawet w biurze kiedy szef nie patrzy ponieważ nie wymaga tak wiele uwagi jak inne gry.
Na czym ona polega? Na adoptowaniu i opiece nad psem (a nawet psami) oczywiście. Gra oferuje szereg ras które można zaadoptować oraz chyba brak ograniczeń w ilości adoptowanych zwierzaków. Jedynym ograniczeniem jest czas jaki im poświęcamy, ponieważ zaniedbany zwierzak może od nas uciec. Szczeniakowi którego adoptujemy dorośnięcie zajmuje kilka dni, takich naszych – prawdziwych a gdy mamy dorosłą parkę, możemy sprawić by się w sobie zakochały i miały szczeniaki. Gra posiada całkiem zaawansowaną genetykę dlatego dobór ras jakie zechcemy połączyć zależy tylko od naszej wyobraźni. A mieszanki mogą wyjść nam całkiem ciekawe :)
W internecie jest dużo dodatkowych ras do pobrania za darmo, stworzonych przez miłośników gry. Swego czasu były całkiem popularne fora internetowe na których gracze wymieniali się psami i rozmawiali o grze.
A gdyby brakowało komuś kotów można kupić Catz 5 ;) wtedy dodatki się łączą i mamy grę Ptez 5 z możliwością równoczesnego posiadania i psów i kotów.

Do tej pory wyszły nowe wersje Dogz, ja natomiast z sentymentu preferuję.







2. Sims 1,2,3 Zwierzaki (PC)

The Sims Zwierzaki to kolejny dodatek do popularnej serii. Tym razem w rozgrywce pojawiają się tytułowe zwierzęta - psy, koty oraz konie, które nie tylko możemy wychowywać i uczyć różnych sztuczek, ale także wcielić się w nie osobiście i oglądać świat gry ich oczami.”

Fanką simsów jestem od prawie samego początku, od premiery Sims Balanga kiedy byłam jeszcze w szkole podstawowej. Gram w nie do dzisiaj i choć pogubiłam i rozpożyczyłam starsze generacje simsów, tak z najnowszej generacji mam wszystkie dodatki.
Najbardziej wyczekiwanym dodatkiem od zawsze były Zwierzaki (zaraz obok 4 pór roku które weszły w drugiej generacji simsów). Urozmaicają grę, wnoszą mnóstwo interakcji i zabawy.
W pierwszej generacji simsów zwierzaki nabywało się w sklepach zoologicznych. Było kilka ras psów, kilka ras kotów i trochę małych zwierząt. Grę wspominam bardzo miło.
Ogromną zamiana w zwierzakach pojawiła się w Sims 2 gdzie mieliśmy już realny wpływ na wygląd i osobowość czworonogów, oraz wprowadzono duże psy których nie było wcześniej. Jednak najlepiej gra się w zwierzaki w najnowszej generacji simsów gdzie mamy otwarty świat.
Wirtualne simsowe psy możemy kąpać, czesać, wyprowadzać, bawić się z nimi, rozmnażać i szkolić. W Sims 3 możemy również nimi sterować jeśli chcemy.






3. 102 Dalmatyńczyki: Psiaki na Pomoc (PC)

Zręcznościówka wzbogacona lekkimi elementami przygodowymi, której fabuła oparta została na popularnym filmie wytwórni Disney. Dwa sprytne szczeniaki, Zmyłka i Domino, muszą stawić czoła przebiegłej Cruelli De Mon, która kolejny raz opracowała perfidny plan porwania wielu małych piesków.”

Świetna zabawa na podstawie filmu. Wcielamy się w rolę jednego z dalmatyńczyków i ruszamy na ratunek rodzeństwu uwięzionemu przez złą Cruellę. Cała przygoda ma miejsce w Anglii gdzie poszczególne plansze mają miejsce w różnych jej zakątkach.
Gra jak typowa zręcznościówka która wciąga i trudno od niej odejść. I choć przeznaczona jest dla młodszych odbiorców każdy może się przy niej dobrze bawić, podobnie ja przy Icy Tower ;)





4. Nintendogs (Nintendo)

Nintendogs to kolejna gra, zaprojektowana przez najsłynniejszego elektroniczno-rozrywkowego wizjonera z japońskiej korporacji Nintendo, czyli Shigeru Miyamoto (twórca np. postaci hydraulika Mario oraz serii The Legend of Zelda). Niniejsza pozycja jest swoistą symulacją hodowania psa, osiągalną wyłącznie dla posiadaczy kieszonkowej konsoli DS.”

Gra przeznaczona dla szczęśliwych posiadaczy Nintendo. Miałam przyjemność w nią grać na konsolce mojego chłopaka i byłam zachwycona. Grafika w grze jest cudowna, psiaki wyglądają jak prawdziwe, gra oferuje mnóstwo interakcji takich jak uczenie komend, wyprowadzanie psa na spacer do parku, wspólna zabawa i inne. Dodatkowo psiak reaguje na nasz głos, na swoje imię oraz na wydawane głosowo komendy, chociaż ten system trochę zawodzi zabawa jest i tak przednia ;)





5. Dog's Life (PS2)

Dog's Life studia Frontier Developments to kolejna gra z gatunku zręcznościówek. Tym, co ją wyróżnia, jest postać, w którą wcielają się gracze – pies. Odgrywając rolę największego przyjaciela człowieka wykonujemy szereg czynności, właściwych tym sympatycznym czworonogom: szczekamy, węszymy, uganiamy się za innymi zwierzakami, aportujemy patyki, żebrzemy o jedzenie, kopiemy dołki, a także bez skrępowania obsikujemy latarnie i zostawiamy organiczne miny na miejskich trawnikach.

Główny bohater (Jake) wiedzie beztroskie życie kundla, dbając tylko o trzy rzeczy: swą psią sympatię Daisy, wystarczającą ilość jedzenia i odpowiedni zapas kości. Pewnego dnia ten beztroski żywot zostaje brutalnie przerwany: ktoś porywa ukochaną Jake’a. Dzielny pies natychmiast postanawia ruszyć tropem kidnaperów - w podróż, która prowadzi go przez miasteczka, farmy, a nawet narciarski kurort.”



11 komentarze :

„Misja na czterech łapach” W. Bruce Cameron

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Iluminatio stałam się posiadaczką fantastycznej książki w której główną rolę odgrywa pies (o czym innym miałabym tu pisać? ;) ).
Chętnie czytam wszystkie książki związane z psami i staram się mieszać te naukowe z powieściami żeby nie zwariować, dlatego z ogromną chęcią podjęłam się zrecenzowania tego dzieła, tak okiem psiary oczywiście.

Moja miłość do psich powieści jest trudna, z jednej strony czytam je z ogromnym zapałem a z drugiej mam wiele wątpliwości bo wiem jak to się skończy. Czytając ostatnie rozdziały chwytam pudełko chusteczek bo wiem że będę eksplodować płaczem. Każdy chyba zna schematy takich książek – życie i przygody z ukochanym psem, lecące lata i na koniec smutna śmierć pupila. Dlatego jeśli jesteście wrażliwcami, to nie polecę wam tej książki. Autor uśmierca w niej psa aż 3 razy!

Jeżeli nie wierzycie w reinkarnację, lub co gorsza – w posiadanie przez psy dusz będziecie grubo zniesmaczeni tą książką, bowiem autor opisuje w niej właśnie życie psiej duszy reinkarnującej w różnych postaciach. Poznacie Toby'iego, Baileya, Ellie a na końcu Kumpla.
Jaką misję ma w swoim życiu pies? Co musi zrobić by ją ukończyć? Główny bohater stara się znaleźć odpowiedź na te pytania, i niestety nie wystarczy mu na to jedno krótkie psie życie.
Dlatego kiedy tylko wraca do niego świadomość że narodził się ponownie i przechodzi przez to samo po raz drugi stara się odkryć tajemnicę psiego przeznaczenia. Odnajduje się w roli ulubieńca rodziny i najlepszego przyjaciela małego chłopca, psa tropiącego jak i nietrafionego prezentu.

Pan Cameron przenosi nas do świata widzianego i rozumianego przez psa dlatego w tej książce to pies jest narratorem, opowiada o swoich przygodach oraz komentuje wydarzenia i wypowiedzi ludzi w jedyny zrozumiały dla siebie sposób, co jest monetami bardzo zabawne. Autor książki popisał się znakomitą znajomością psiej psychiki i przy okazji świetniej zabawy można skorzystać z lekcji psiego języka i informacji na temat postrzegania świata przez czworonogi.
Bohater nie rozumie większości słów wypowiadanych przez ludzi, wychwytuje znane mu słowa najczęściej związane z jedzeniem ;) natomiast świetnie sobie radzi z rozpoznawaniem ludzkich emocji i ich intencji co bardzo pomaga mu w późniejszych doświadczeniach.

Powieść „Misja na czterech łapach” to szalenie wzruszająca książka opierająca się standardowo na motywach psiej miłości, wierności i naiwności, a także trudach życia jakie spotykają zwierzę całkowicie uzależnione od człowieka. Zabawne wydarzenia przeplatają się ze smutnymi a nawet tragicznymi wątkami. Każdy psiarz doceni tę książkę, autor spisał się na piątkę z plusem za znajomość psich zachowań i wspaniale je wkomponował tę wiedzę w swoją książkę, dzięki czemu żaden miłośnik psów nie będzie czuł zażenowania z powodu błędnych lub wyidealizowanych informacji. Książka choć pisana trochę infantylnym językiem trafi do serca każdego czytelnika.
Jak zakończy się misja psiego bohatera? Czy odkryje swoje przeznaczenie? Musicie dowiedzieć się tego sami sięgając po tę książkę. Z pewnością przypadnie wam do gustu tak jak przypadła mi.




6 komentarze :

„Wszystko, co usłyszałem od moich psów” Jon Katz

„Wszystko, co usłyszałem od moich psów” Katza to jedna z tych książek, które nabyłam za bezcen na wybrzeżu. Czytając ją miałam bardzo mieszane uczucia, być może dlatego że wcześniej przeczytałam jego nowszą książkę „Dobry Pies” i znacznie wpłynęło to na moją ocenę.

Książka jest poradnikiem dla właścicieli psów w którym krok po kroku autor skupia się na każdym aspekcie życia z psem i radzi jak sprostać wychowaniu podopiecznego w różnych sytuacjach. Nie jest to standardowy poradnik lecz autorski sposób na układanie psa.

Nie ważne czy posiadasz już psa czy zamierzasz go dopiero nabyć, znajdują się w niej działy które kolejno omawiają każdy aspekt życia z psem, a zaczyna się ona od szalenie ciekawego działu „Dlaczego pragnę mieć psa?”. To niezwykle ważne pytanie mogące rozwiać wszelkie nasze wątpliwości zazwyczaj w ogóle nie pada, bez bicia przyznam się że wcześniej nie zastanawiałam się dlaczego pragnę mieć Larego, mimo że jestem przekonana że w moim przypadku niczego by to nie zmieniło.
Im głębiej zabrniemy w lekturę tym więcej znajdziemy odpowiedzi na temat wychowania psa. Znajdują się w niej raczej podstawy takie jak skąd wziąć psa, przyzwyczajanie do siebie szczenięcia, nauka czystości, trening klatkowy ale również wartościowe informacje na temat wprowadzenia do domu drugiego a nawet trzeciego psa oraz jakie konsekwencje się z tym wiążą.
Zaskoczeniem dla mnie było to, że Katz w swojej książce skupiał się bardziej na aspektach psychologicznych ludzi niż psów oraz wiązał wybór i sposób traktowania psa z dysfunkcjami w
rodzinie.
Niestandardowe przypadki zostały opisane na konkretnych przykładach z którymi autor miał do czynienia co ułatwia zrozumienie problemu.

Ale jak wspomniałam na początku, uczucia względem tej książki mam mieszane. Niejednokrotnie czytając ją odnosiłam wrażenie że autor napisał ją zbyt wcześnie i nie miał jeszcze wystarczającego doświadczenia. Absolutnie nie zarzucam mu braku wiedzy bo to byłoby oszczerstwem aczkolwiek wiem, że późniejsze jego doświadczenia znacznie wpłynęły na dalsze postrzeganie przez niego psów i pracy z nimi. Dodatkowo uważam że jeszcze wtedy Katz nie doceniał psiej inteligencji oraz w wielu kwestiach wykazywał się ignorancją. Również jego ocena względem Devona, jego psa była zbyt pochopna.


Podsumowując, uważam że „Wszystko, co usłyszałem od moich psów” jest dobrą i wartościową lekturą, mimo że posiada fragmenty budzące moją niechęć jestem zdania że może mieć pozytywny wpływ, szczególnie na kogoś kto planuje nowego członka rodziny. Bez względu na to czy będzie pierwszym czy kolejnym psem.

4 komentarze :

„Lato z psem w plenerze” - rozstrzygnięcie


Wybór był niezwykle trudny, główkowałam ja, główkowała moja rodzina równie mocno zaangażowana jak ja, nie główkował tylko Lary który całą sytuację miał najwyraźniej gdzieś i smacznie chrapał pod biurkiem.

Przysłaliście mnóstwo wspaniałych zdjęć i z chęcią nagrodziłabym wszystkie. Miałam swoich faworytów, niestety było ich więcej niż miejsc które mogę nagrodzić co sprawiało mi wiele trudności przy wyborze. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się aż takiej ilości zgłoszeń :)

Nagrody otrzymują:


1. Roksana Nowak otrzymuje kocyk z funkcją torby podróżnej
Za chyba najbardziej wakacyjne zdjęcie z psem jakie widziałam :)







2.Anna Grenda otrzymuje piłkę snackball
Za najradośniejszy wakacyjny pychol.






3. Magdalena otrzymuje misia
Za piękne dwa uśmiechy na plaży.






4.Monika Zając otrzymuje apteczkę
Za wspólne opalanie się.






Zwycięzcom serdecznie gratuluję, natomiast pozostali uczestnicy konkursu przysłali równie wspaniałe zdjęcia, dlatego galerię prac możecie obejrzeć tutaj na blogu.
















































7 komentarze :

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .