Legalni pseudohodowcy

Wszyscy już wiemy o zmianach zaistniałych w związku z nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt od 1 stycznia tego roku. Miłośnicy i aktywiści długo walczyli o zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami oraz zdelegalizowanie pseudohodowli, niestety radość z dopięcia celu nie trwała długo.
Polak potrafi” mówi polskie powiedzenie wmyśl którego zdeterminowani pseudo miłośnicy zwierząt postanowili zalegalizować pseudohodowle.

Produkować legalnie


Do tej pory hodowcy dzielili się na dwie grupy, ludzi którzy hodowali psy będąc zarejestrowanymi w jednym z istniejących w Polsce związków (ZKWP, PKPR) oraz na pseudohodowców którzy nie robili sobie nic z pochodzenia swoich psów i liczyli na łatwy zysk (pseudohodowcy zdarzają się również w związkach kynologicznych ale to zdecydowana mniejszość).
Wybór był prosty, kupujemy odpowiedzialnie lub oszczędzamy pieniądze kosztem nie tylko naszego szczeniaka, ale również wszystkich psów będących ofiarami tego procederu. Obecnie sprawa skomplikowała się bardziej, bo okazało się że krótko po 1 stycznia wszyscy pseudohodowcy stali się legalnymi hodowcami. Jak to się stało?

Niczym grzyby po deszczu powstały nowe związki zrzeszające hodowców psów, które pod przykrywką legalnych hodowli umożliwiają pseudohodocwom dalsze rozmnażanie psów.
Charakteryzują się przede wszystkim tym, że powstały w okolicach 2012 roku oraz nie wymagają rodowodu psa.

Tamtejsi „specjaliści” prowadzą przeglądy psów po czym sami decydują czy pies się nadaje do hodowli czy nie. Żadnych wystaw, żadnych ocen, żadnych rodowodów – tylko jeden rzut oka i pies dostaje uprawnienia. Kryteria przyznawania uprawnień nie są również wysokie, bowiem 90% psów jest dopuszczanych do rozrodu.

Kwestia rodowodów również jest bardzo ciekawa, ponieważ trudno wyobrazić sobie rodowód szczenięcia po psach, których pochodzenie jest nieznane. Czyżby rodowód składał się z samych „NN”? Jeżeli nie, to w takim razie dane psich przodków muszą być pozostawione bujnej wyobraźni tamtejszych hodowców. Wymieniłam kilka maili z zarządem takiej organizacji (SWKIPR) w których bronili swojego stowarzyszenia, na moje pytanie dotyczące wyglądu rodowodu kontakt się urwał.

Kolejnym ważnym elementem decydującym o jakości (albo jej braku) tamtejszych hodowców są badania, doskonale wiemy jak bardzo są ważne, przebadani rodzice na występujące w ich rasie choroby genetyczne dają ogromne szanse na to, że wydadzą na świat zdrowe potomstwo. Niestety temat zupełnie obcy był dla pseudohodowców przed pierwszym stycznia, tak samo jest obcy po pierwszym stycznia. Tutaj nic się nie zmieniło, na badania psów nawet te podstawowe nie można liczyć. Wystarczy mieć tylko nadzieję że szczenięta są szczepione naprawdę, a nie jak do tej pory ich książeczki zdrowia są podbijane po znajomości.

Kwestia wystaw psów również praktycznie nie istnieje. Każdy człowiek interesujący się psami rasowymi wie że wystawy psów są ważne bo pozwalają chociaż po części wyeliminować osobniki nie nadające się do rozrodu. Ale po cóż takiemu klubowi wystawy, skoro pies dostaje uprawnienia przy jednym przeglądzie bez najmniejszego problemu?



Czarna lista stowarzyszeń kynologicznych


Pozwolę sobie zrobić listę organizacji których wiarygodność jest wysoce wątpliwa. Hodowle należące do tych stowarzyszeń są niczym innym jak pseudohodowlami które znalazły sposób na obejście prawa.

  • ******
  • ******
Oraz:

  • *************************************************
  • *************************************************

Ponieważ stowarzyszenia legalizujące pseudohodowle w anonimowych komentarzach zagroziły zgłoszeniem sprawy do sądu nazwy ich stowarzyszeń i adresy zostały usunięte. 

Ponieważ jednak treść reszty wpisu nie łamie prawa pozostanie ona tutaj na blogu, i wskazówki uniknięcia oszustw również. Mam nadzieję że chociaż one pozwolą uniknąć Wam tego typu organizacji. 


    Czym różnią się hodowcy zarejestrowani w tych klubach od pseudohodowców? Niczym. Nadal nie badają psów, nadal hodują wszystkie modne rasy i nadal nie potrafią poprawnie napisać nazwy rasy jaką oferują. Ceny za szczenięta nadal są śmiesznie niskie.



    Jak ich rozpoznać?


    Często po błędnie napisanej nazwie rasy, i to nie jest żart. Jednak przede wszystkim w ogłoszeniu pseudohodowcy widnieje informacja

    Hodowla (lub reproduktor) jest zarejestrowana w Ogólnokrajowym Stowarzyszeniu posiadającym KRS ************”
    lub
    Pochodzi z zarejestrowanej hodowli w ogólnokrajowym stowarzyszeniu posiadającym KRS *********** zgodnie z wymogami nowelizacji ustawy obowiązującej od 01.01.2012r.”
    lub
    Zarejestrowana w Polskim Stowarzyszeniu nr KRS ***********”
    lub
    .Hodowla zarejestrowana w ******/****** pod numerem rejestracyjnym 00/00/00”

    Podejrzenia mogą budzić również zachęty do zakupu typu „Idealny na prezent” czy „Super dla dzieci” lub „Bardzo miniaturowy”. Jeżeli w ogłoszeniu widnieje takie zdanie to bez znaczenia na związek w jakim hodowla jest zarejestrowana rezygnujemy z niej.



     Z jakiego związku wybrać psa?


    W Polsce działają dwa duże związki zrzeszające miłośników psów działające od lat.

    Największym i najstarszym związkiem jest oczywiście Związek Kynologiczny w Polsce (ZKWP) który podlega pod Międzynarodową Federację Kynologiczną (FCI ). Zdecydowana większość wystaw psów odbywająca się w Polsce jest organizowana przez właśnie ten związek. I mimo swoich wad i trochę przestarzałego podejścia do hodowli psów to właśnie hodowcom z tego związku możemy zaufać.

    Drugim dużym związkiem jest Polski Klub Psa Rasowego (PKPR) który powstał w 2001 roku podlegający pod Alianz Canine Worldwide. PKPR zaskarbił sobie przychylność miłośników psów tym, że akceptuje rasy nieuznawane przez FCI jak np. owczarki niemieckie długowłose czy biewery. Organizuje coraz więcej wystaw i przez cały czas się rozwija.



     Na co zwracać uwagę kupując psa


     Hodowli i ofert sprzedaży szczeniąt są ogromne ilości. Można stracić głowę przeglądając liczne ogłoszenia i strony www dlatego przed wyborem miejsca z którego weźmiemy szczeniaka należy zwracać uwagę na następujące rzeczy:
    • badania
      rodzice szczeniąt powinni mieć wykonane badania na typowe choroby występujące w danej rasie, bez względu na to czy są wymagane przez związek do którego należą, czy nie
    • szczepienia
      szczenię powinno posiadać książeczkę zdrowia ze wszystkimi szczepieniami obowiązującymi je w danym wieku oraz powinno być odrobaczone
    • karma
      zarówno szczenięta jak i suka powinny dostawać karmę z wyższej półki, dlatego hodowcy karmiący swoje psy Pedigree czy Chapi powinni odpaść na wstępie
    • socjalizacja
      szczenięta powinny mieć kontakt z domownikami, najlepiej przebywać w miejscu w którym mogą obserwować ludzi. Istotną sprawą jest również wczesna stymulacja neurologiczna która staje się coraz bardziej popularna wśród hodowców
    • rodzice
      nie zawsze mamy możliwość poznania obu rodziców szczeniąt, ale hodowca obowiązkowo powinien pokazać nam ich matkę. Warto zwrócić uwagę na jej zachowanie, jak odnosi się w stosunku do ludzi, zwłaszcza obcych, czy nie jest agresywna lub lękliwa oraz czy jest zadbana. Jeżeli matka szczeniąt nie chce wpuścić nas do domu, lub ucieka na nasz widok a w dodatku ma skołtunioną sierść lub jest brudna to należy podziękować hodowcy i poszukać innego. Szczenięta mają dużą szansę na odziedziczenie charakteru po mamie, a hodowca powinien dbać o higienę psów
    • warunki
      w hodowli powinno być czysto, zarówno szczenięta jak i psy w hodowli powinny być czyste i zadbane podobnie jak ich otoczenie
    • dokumenty
      dokumenty rodziców powinny być do wglądu i hodowca bez problemu powinien je pokazać, kupując szczenię powinniśmy dostać jego metrykę od razu. Nie ufajmy hodowcom którzy mówią że nie została jeszcze wyrobiona i ją nam przyślą, to kłamstwo. Metryki są wyrabiane na długo przed tym jak szczenięta dojrzeją do opuszczenia hodowli


    Zarówno w ZKWP jak i PKPR są hodowcy jak i pseudohodowcy (chociaż tych mam nadzieję ze jest mniej) dlatego trzeba zwrócić uwagę na te rzeczy, przepytywać hodowcę a nawet pojechać jeszcze przed terminem odebrania pieska by przekonać się czy dokonujemy dobrego wyboru.
    Nie kierujmy się ładną stroną, ceną, pięknymi słowami hodowców, zdjęciami czy przynależnością do klubu i rodowodem. Sprawdzajmy, szukajmy opinii w internecie i kierujmy się rozsądkiem, nie impulsem.
    I co najważniejsze – nie dajmy sobie mydlić oczu pseudohodowcami działającymi pod przykrywką klubów o których napisałam!

    136 komentarze :

    Od zdjęcia do nowego domu


    Ratować psie istnienia można na wiele sposobów, na przykład robiąc im zdjęcia. Udowadnia to Aleksandra Sypniewska która robiąc zdjęcia bezdomnym psiakom znajduje dla nich nowe domy. I nie są to byle jakie zdjęcia tylko prawdziwie profesjonalne fotografie prezentujące zwierzaki od najlepszych stron. Dzięki jej pracom rosną szanse na znalezienie domów nawet dla starych, schorowanych i kalekich psiaków.
    Aleksandra oprócz talentu i wielkiego serca ma również pomysł na poszerzenie swojej działalności, chce przeprowadzić szkolenia wolontariuszy z zakresu fotografii zwierząt oraz zakupić sprzęt by niezależnie od warunków panujących na dworze jej mali modele mieli zawsze świetne zdjęcia. Możemy jej w tym pomóc, wystarczy wejść na www.stypendiumzwyboru.absolvent.pl/uczestnicy/second-chance-photos-1289 i oddać swój głos na projekt Second Chance Photos. Więcej jej prac możecie obejrzeć na www.fotopsy.pl
    Przekonajcie się że warto.


    Zdaniem Psa: Jak zaczęła się Twoja przygoda ze schroniskiem?
    Aleksandra Sypniewska: Ze schroniskiem jestem związana dość długo jak na swój wiek, bo od 9 lat. ;) W gimnazjum, podczas letnich wakacji, postanowiłam udać się do Schroniska dla Zwierząt w Kaliszu. Początkowo moja praca tam nie była zbyt ciekawa: najpierw musiałam zająć się pracami porządkowymi (tak, to ładne określenie do zbierania kup z placu ;)), pomocą w kuchni, i dopiero na koniec mogłam wziąć psa na spacer - moją ulubienicą była Kara, czarna suczka, która znalazła dom w ostatni dzień wakacji.

    ZP: Skąd pomysł fotografowania psów?

    AS: Fotografowałam psy odkąd zostałam wolontariuszką - to akurat nic szczególnego, bo każdy wolontariusz robi zdjęcia, by wypromować swoich podopiecznych. Jednak kiedy przyjrzałam się ogłoszeniom z perspektywy osób poszukujących psa, doszłam do wniosku, że wszystkie zdjęcia są podobne, a często tylko impuls decyduje o kliknięciu w ogłoszenie. Tym impulsem jest nierzadko dobre zdjęcie, wyróżniające się na tle pozostałych. I to jest zarazem jedyna szansa dla wielu psów -
    starszych, kalekich... Zaczęłam się zatem zagłębiać w tajniki fotografii by pomóc w szczególności tym psom, które bez dobrej reklamy nie mają szans na dom.
    Do fotografii zawsze mnie ciągnęło, więc postanowiłam stopniowo odkładać na wymarzony obiektyw, który nota bene tani dla studentki nie jest. Uzbroiłam się w cierpliwość i po dwóch latach zbierania pieniędzy kupiłam teleobiektyw. I wtedy zaczęło się na dobre. ;) Kilka konkursów, w których zostałam nagrodzona, zaczęły mnie utwierdzać w tym, że to co robię, komuś się podoba. Największa radość jest jednak gdy nowi właściciele psa, któremu robiłam zdjęcia do ogłoszeń, mówią mi, że akurat to zdjęcie, które ja zrobiłam, przykuło ich uwagę i w pewien sposób zadecydowało o adopcji.

    ZP: W jaki sposób wpływa to na adopcję?
    AS: Przede wszystkim moim celem jest zrobienie takiego zdjęcia, które przykuje uwagę potencjalnych domów. Gdy impuls zadziała i zadzwoni do nas ktoś chętny na adopcję psa, to potem reguły są już standardowe: przeprowadzam rozmowy, wizyty przedadopcyjne, dokładnie sprawdzam przyszłych opiekunów, a gdy mam jakieś wątpliwości nie zgadzam się na adopcję. Ważne jest, by ludzie byli zaangażowani, nie pozwalam na pochopne decyzje, bo na przykład zdjęcie kogoś wzruszyło, ale tak naprawdę nie ma warunków na adoptowanie jakiegokolwiek psa. Na szczęście takich sytuacji wbrew pozorom nie jest wiele. Jednak właśnie to ten pierwszy element adopcji psa, czyli kliknięcie w ogłoszenie i zainteresowanie się ofertą, jest często barierą nie do przeskoczenia. Wiele wolontariuszy załamuje ręce, kiedy pies jest intensywnie ogłaszany od roku, a nie było żadnego telefonu czy e-maila w jego sprawie. Wtedy należy się zastanowić co sprawić, by pies stał się zauważalny w gąszczu ogłoszeń - czyli zrobić wyróżniające się zdjęcia. Z dalszą procedurą, czyli "prześwietleniem" domów, zazwyczaj wolontariusze radzą sobie bardzo dobrze.

    ZP: Ile psiaków na ile znajduje domy?
    AS: Skuteczność znajdowania domów dla psów dzięki moim zdjęciom jest duża, choć wciąż nie stuprocentowa - niestety starsze psy, które fotografuję, często są już u schyłku życia. Udało mi się wyadoptować dzięki dobrym zdjęciom Maksi - psią emerytkę, porzuconą po 12 latach w Boże Narodzenie, Colina - psa w typie border collie z krzywym zgryzem, Dastiego - najpospolitszego, szarego i kompletnie nie wyróżniającego się, niemłodego kundla, Hamleta z chorymi oczami, przerażoną Etnę, która nie podchodziła do człowieka a nawet suczkę, która z zaborczości zagryzła dwa inne psy... Wszystkie adopcje są zakończone happy endem, a z każdym domem mam wciąż kontakt. Do tego fotografuję również wiele psów, których adopcji nie prowadzę, ale przyczyniam się do pomocy im robiąc zdjęcia. Dziś fotografowałam Bunię - radosną mikrosunię o pyszczku fenka. ;) Chciałabym mieć stuprocentową skuteczność w znajdowaniu psom domów - nie wiem czy to możliwe, ale wiem, że liczbę szczęśliwych adopcji mogę zwiększyć dzięki robieniu jeszcze lepszych zdjęć. Inspirację czerpię od wielu zagranicznych fotografów, m.in. Tima Flatch'a (i jego seria zdjęć Dogs:Gods), Illony Haus (kanadyjskiej fotografki Scruffy Dog), Teresy Berg (również pomagająca w adopcjach psów). Jednak podczas fotografowania napotykam się na przeszkody, których nie jestem w stanie pokonać bez rozbudowania swojego zaplecza sprzętowego. Wiem jak takie zdjęcia wykonać w teorii, ale w praktyce nie mam na to póki co szans, bo na przykład potrzebuję sprzętu oświetleniowego z softboxem. Gdy dowiedziałam się o Stypendium z Wyboru, postanowiłam spróbować uzyskać stypendium na ten właśnie sprzęt.

    ZP: Jak wiele takich sesji wykonujesz tygodniowo?
    AS: To zależy od sezonu. Zimą i w trakcie sesji egzaminacyjnych na studiach mniej. ;) A poza tym - za każdym razem, gdy ktoś mnie poprosi o pomoc lub po prostu psom w schroniskach, gdzie jestem
    wolontariuszką.

    ZP: Czy masz jeszcze jakieś pomysły na promocję adopcji za pomocą zdjęć?
    AS: Tak, pomysłów mam dużo. Między innymi chciałabym wykorzystać fakt, że jestem w Warszawie, gdzie najwięcej się dzieje i prosić celebrytów o pomoc w szukaniu domów dla psów. Nawet jestem po wstępnych rozmowach na ten temat i być może niedługo jakiś nieadopcyjny psiak będzie promowany przez znaną osobę. :) Jednak żeby wykonać taką sesję muszę mieć 100% pewność, że ona się uda - a lampy plenerowe dałyby mi poczucie niezależności od warunków, jakie zastanę w momencie, kiedy celebryta znajdzie dla mnie chwilę czasu. Pomysłów jest dużo więcej i jak najbardziej mają one szanse realizacji. :)

    ZP: Co zrobisz ze stypendium? W jaki sposób nauczysz innych robienia dobrych zdjęć psiakom?
    AS: Szkolenie miałoby część teoretyczną i praktyczną. Teoria obejmowałaby krótki kurs działania aparatu, podstawowe zasady kompozycji, sztuczki przydatne w pracy z psami, krótki opis sygnałów uspokajających i informacje jak zapewnić psu komfort w trakcie sesji i dlaczego jest to klucz do sukcesu. Część praktyczna - fotografowanie psów schroniskowych w plenerze wraz z użyciem lamp plenerowych, jak i światła zastanego. Każdy z wolontariuszy otrzymałby materiały podsumowujące całość nabytej wiedzy.


    Oprócz Oli o stypendium w celu pomocy psom stara się również inna osoba, jest nią Daniel Stawarski który opracował projekt „Dzieci gorszego Doga” polegający na wyjeździe do Tajlandii i w ramach wolontariatu przeprowadzaniu sterlizacji psów. 
    Na niego również możecie zagłosować ponieważ Stypendium z Wyboru otrzymają osoby z największą ilością głosów, dzięki czemu możemy głosować wielokrotnie.

    5 komentarze :

    Spacerowy savoir-vivre


    Posiadanie psa nieodłącznie wiąże się z potrzebą wyprowadzania go na spacer. Mniej lub chętniej codziennie obieramy zazwyczaj znane nam trasy nie bacząc na przeciwności losu takie jak pogoda czy brak czasu. Mieszkając w mieście nie da się uniknąć spotkań z innymi psami, zazwyczaj poznajemy okolicznych psiarzy i nasze relacje z nimi są dobre. Ale żeby nasze życie nie było zbyt beztroskie los rzuca nam kłody pod nogi w postaci właścicieli którzy z kulturą osobistą są na bakier, a wyobraźnię zostawili w domu.


    Podczas spacerów z Larym spotykamy wiele znanych twarzy oraz pyszczków, wyprowadzając psa kilka razy dziennie spotykam tych ludzi tak często, że mówimy sobie już dzień dobry a nawet ucinamy sobie krótkie pogawędki. Jest też kilka psów z którymi Lary się nie lubi, zarówno ja jak i właściciele tych psów rozumiemy to i schodzimy sobie z drogi lub przemykamy obok siebie by nie doprowadzić do konfliktu. Cóż, psy również mają swoje antypatie a my to szanujemy.
    Niestety są ludzie którzy tego nie rozumieją a ich kulturze mogę zarzucić wiele braków.
    Takim właśnie braku kultury cechuje się pani X, właścicielka niewielkiej kudłatej suczki. Z nieznanych mi przyczyn suczka pani X nie lubi Larego, zawsze gdy go widzi zawzięcie go atakuje, Lary jest spokojnym psem, nie prowokuje innych lecz naturalnym odruchem każdego psa (i nie tylko psa) nie jest bierne stanie lecz kontratak. Tak więc Lary został już kilkukrotnie zaatakowany przez tą suczkę, pani zazwyczaj niechętnie i ociężale ją łapała.
    Jak każda żyjąca istota uczę się na błędach, dlatego gdy widzę obcego psa lub psa którego mój pies nie lubi zawsze łapię go na smycz. Niestety pani X nie posiadła takiej umiejętności, i nigdy nie łapie swojej suczki na smycz kiedy my pojawiamy się na horyzoncie. Tak też było wczoraj.
    Szliśmy z Larym naszą codzienną trasą gdy przez nami pojawiła się ta właśnie suczka, zaczęła nas zaciekle atakować a ja z trudem opanowywałam Larego w duszy się modląc, by smycz wytrzymała (Flexi to jednak mocny sprzęt jest) gdy pani spokojnie całą sytuację obserwowała nie racząc nawet swojego psa zawołać.
    Nadeszła chwila w której puściły mi nerwy i wykrzyczałam do pani by łaskawie swoje grube siedzenie ruszyła i zabrała psa, zrobiła to równie ociężale co zwykle. Nie poprzestałam jednak na tym i zaczęłam zarzucać jej brak wyobraźni, kultury i pytałam retorycznie od czego dzierży smycz w ręku. Pani bardzo zbulwersowana oznajmiła że jej mały pies ma prawo biegać bez smyczy i kagańca (przy okazji atakując inne psy) a mój pies powinien mieć jeszcze kaganiec (zapewne by nie mógł uszkodzić jej agresora). Zagroziłam wtedy wezwaniem straży miejskiej i uświadomiłam ją o obowiązku trzymania psa bez względu na wielkość na smyczy w miejscach publicznych. Pani X mnie wyśmiała.
    Zaskakujące jest to, że ta pani tak doskonale instruowała mnie na temat swoich praw, nie mając zapewne pojęcia że ja w przeciwieństwie do niej dowiedziałam się o moich prawach i obowiązkach. W województwie łódzkim pies powinien być w miejscach publicznych na smyczy – bez względu na rozmiar. Psom ras uważanych za agresywne należy zakładać również kaganiec. Straż miejska ma prawo również ukarać mandatem właściciela który nie posiada woreczków na psią kupę których pani oczywiście również nie posiadała.
    Następnym razem nie będę straszyć, wezwę straż miejską lub po prostu odepnę smycz mojemu psu i będę obserwowała bieg wydarzeń.


    Ta historia skłoniła mnie do spisania prostego savoir-vivre obowiązującego na spacerach. Jestem przekonana że większość czytających mojego bloga doskonale zdaje sobie sprawę z pewnych zasad obowiązujących na spacerach, ale mam również nadzieję że zajrzy tutaj taka przykładowa Pani X i weźmie sobie to do serca.



    Jako odpowiedzialni i kulturalni właściciele psów powinniśmy:


    • Zapiąć naszego psa na smycz jeżeli biega luzem
      nawet jeżeli nasz pies jest niegroźny i posłuszny powinniśmy uszanować to, że druga osoba o tym nie wie i może mieć pewne obawy mijając naszego psa. Dlatego jeśli nie znamy napotykanej osoby z psem warto po prostu przywołać psa i ominąć z nim na smyczy przechodnia.

    • Pozwolić naszemu psu zapoznać się z drugim psem tylko wtedy, gdy jego właściciel wyraża na to chęć
      podchodzenie do kogoś na siłę wraz ze swoim psem rodzi konflikty i niechęć, nie wiemy jak napotykany czworonóg może się zachować w przeciwieństwie do jego właściciela. Jeżeli więc chcemy by psy się poznały musimy zapytać właściciela czy wyraża na to zgodę, lub po prostu pozwolić na to gdy wyraźnie widzimy że druga osoba nie ma nic przeciwko.

    • Pozwolić psom na zabawę tylko wtedy kiedy druga strona tego chce
      nie możemy po prostu odpiąć psu smyczy i pozwolić mu beztrosko pognać do drugiego psa, nie każdy ma czas lub ochotę na psie harce. Jeżeli chcemy by nasz pies pobawił się z innym powinniśmy zaproponować to jego właścicielowi i udać się w odpowiednie do tego miejsce.

    • Uszanować cudzą pracę
      zdarza się że spotykamy kogoś, kto w danym momencie ćwiczy z psem posłuszeństwo czy sztuczki. Nie powinniśmy wtedy podchodzić i przerywać ćwiczeń.

    • Obowiązkowo zapinać psa gdy napotykamy obcego lub nielubianego psa
      absolutnie nie wolno nam lekceważyć obcych lub co gorsza nielubianych przez naszego czworonoga psów. Gdy na drodze pojawia się taki osobnik należy podjąć wszelkie środki ostrożności by nie dopuścić do konfliktu.

    • Używać smyczy typu Flexi z głową
      takie smycze bywają prawdziwym utrapieniem, psy mimo że są pod rzekomą kontrolą plączą się między nogami, podbiegają do innych psów, przecinają drogę rowerzystom i pieszym. Czasami mam wrażenie że pewne osoby zapominają o magicznym przycisku blokady smyczy.

    • Mieć psa zawsze na oku
      nie zapominajmy o tym że na drugim końcu smyczy mamy psa, nie zapominajmy o nim tym bardziej gdy jest bez smyczy. Miejmy zawsze sytuację pod kontrolą i psa na oku by nasza reakcja była szybka.

    • W tłocznych miejscach prowadzić psa obowiązkowo na smyczy
      absolutnie nigdy nie puszczajmy psa luzem w miejscach gdy jest bardzo dużo ludzi i rowerzystów. Nie ma nic gorszego niż zagubiony w tłumie pies wchodzący pod nogi pieszym i pod koła rowerzystom. Warto zastanowić się ile w tłumie widzi pies, wystarczy klęknąć na ziemi i przekonać się, że widzi niewiele i łatwo może się zgubić.

    • Sprzątać po swoim psie
      tutaj nie trzeba tłumaczyć czemu, żeby trawniki były zielone a spacery bez niespodzianek pod podeszwą.

    • Odpinać psu smycz tylko wtedy, gdy wiemy że jest posłuszny
      jeżeli nasz pies nie potrafi wracać na przywołanie, a co gorsza ma w zwyczaju witać się z obcymi skacząc na nich ubłoconymi łapami powinniśmy najpierw popracować nad jego posłuszeństwem za pomocą długiej linki i garści smakołyków i dopiero gdy uzyskamy pewność że nasz czworonóg jest odwoływalny odpinać mu smycz.

    • Nie narzucać się innym
      jeżeli ktoś nie ma ochoty na kontakty swojego psa z innymi powinniśmy to uszanować.

    • Sprzątać psią sierść
      może brzmi to absurdalnie, ale bardzo często czeszemy psa właśnie na dworze. Ma to swoje zalety ponieważ dzięki temu kłęby sierści nie latają po pokoju i nie przyczepiają się nam do ubrań i mebli. Wiele właścicieli psów niestety po uczesaniu swojego psa zostawia w tym miejscu sierść która potem wygląda jak miejsce zbrodni na psie. Dlatego gdy wybieramy się na spacer w celu uczesania naszego czworonoga powinniśmy wziąć foliówkę na jego sierść lub po prostu czesać go w pobliżu śmietnika by wyrzucać do niego kłębki.


    Jestem pewna że gdyby wszyscy przestrzegali tych zasad spacery byłyby przyjemniejsze i co ważniejsze – bezpieczniejsze dla naszych milusińskich.
    A może wy macie jakieś propozycje na punkty które powinny pojawić się na tej liście, lub uwagi do tych które dodałam? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.




    10 komentarze :

    Dogtrekking? Czemu nie!


    Lato na dobre wkroczyło do Polski, coraz chętniej uciekamy z miast na weekendy a już za chwilę doczekamy się upragnionych urlopów i wakacji. Ale czy myśleliście już co będziecie robić ze swoimi czworonogami? Jeśli nie, mam dla Was świetną propozycję! :)


    Dog Orient to impreza dogtrekkingowa organizowana pod Warszawą. Czym jest dogtrekking? To nic innego jak bieg na orientację z psem u boku, a raczej przed sobą.
    W tym roku Dog Orient oferuje nam trzy takie imprezy.

    Pierwsza odbędzie się w Budach Grabskich 9 czerwca w malowniczej scenerii Puszczy Bolimowskiej.
    Następny bieg na orientację odbędzie się w Budach Iłowskich 7 lipca.
    Impreza Dog Orient 2012 zostanie zakończona Inowłodzi 8 sierpnia.

    Dla kogo jest Dog Orient? Dla wszystkich! Nie ważne jakiej rasy czy wielkości masz psa, ani czy jesteś doświadczonym maszerem czy osobą której aktywność ogranicza się do weekendowych spacerków po parkach. Dog Orient organizuje dwie trasy, MID (ok. 30 km) oraz HOBBY (ok. 10km). To wspaniała okazja by pospacerować w okolicznościach przyrody wraz z pupilem, i zbliżyć się do natury.
    Żeby było ciekawiej, a dogtrekking był dogtrekkingiem a nie zwyczajnym spacerkiem po lesie dostajemy mapę i musimy po drodze odwiedzić pewne punkty by dojść do mety.

    Ile to kosztuje?


    Trasa MID – 60zł
    Trasa HOBBY – 40zł
    Opłata za udział z osobą towarzyszącą – 150% kwoty
    Na dwa tygodnie przed startem płacimy o 40 i 30 złotych za start.


     Co trzeba ze sobą zabrać?

    • dużo wody, dla siebie i dla psa
    • miskę
    • telefon komórkowy
    • mapę którą dostajemy na starcie
    • but dla psa na wszelki wypadek


     Co otrzymamy?

    • pakiet startowy od sponsorów
    • kartę startową, mapę, numer startowy
    • ubezpieczanie NW
    • zaplecze sanitarne z prysznicami
    • posiłek regeneracyjny po starcie
    • posiłek podczas biesiady przy ognisku
    • punkt żywieniowy na trasie
    • udział w losowaniu nagród
    • nagrody i trofea dla zwycięzców


     Program Imprezy


    • 8 czerwca (piątek):
    - od godz. 16.00 - rejestracja i weryfikacja zgłoszeń w Biurze Zawodów
    - 18.00 - 20.00 - integracja uczestników przy meczu otwarcia Mistrzostw Europy - Polska-Grecja
    - 23.00 - zamknięcie Biura Zawodów

    • 9 czerwca (sobota): 
    - 7.00-8.30 - praca Biura Zawodów 
    - 8.30 - oficjalne rozpoczęcie zawodów, 
    - 8.50 - odprawa techniczna, wydawanie map
    - 9.30 - start na dystansie MID
    - 9.31 - start na dystansie Hobby

    - 18:30 - oficjalne zakończenie zawodów, uhonorowanie najlepszych zawodników, losowanie nagród wśród wszystkich uczestników obecnych na zakończeniu 
    - od 20.00 - biesiada przy ognisku

    • 10 czerwca (niedziela): 
    - 9.00 - zbiórka osób na spływ kajakowy 
    - 9.30 - rozpoczęcie spływu kajakowego po rzece Rawce 
    - 14.00 - orientacyjna godzina zakończenia spływu kajakowego



    W ubiegłym roku Dog Orient odbył się w Łodzi, relację z imprezy można obejrzeć tutaj -


    Tak więc nie zastanawiajcie się długo, i zapiszcie się na Dog Orient już dzisiaj! Najprawdopodobniej będzie można nas spotkać na tej imprezie 9 czerwca o ile nic nie stanie nam na przeszkodzie :)


    Przydatne linki:

    3 komentarze :

    Czy wiesz że...


    Takie obrazki od dzisiaj regularnie będą pojawiały się na naszym facebooku i być może na blogu. Podobają Wam się?


    5 komentarze :

    Ze Zdaniem Psa płacisz mniej!


    Moi drodzy, wraz z zoohurtowo.pl przygotowaliśmy dla Was zniżkę. Każdy kto zrobi zakupy i wpisze w uwagach dodatkowych hasło "ZDANIEM PSA" otrzyma pięcioprocentową zniżkę na zakupy.
    Przypominam że na zoohurtowo.pl znajdziecie wiele fantastycznych rzeczy dla swoich pupili w bardzo konkurencyjnych cenach. Jako że wszyscy czytelnicy Zdaniem Psa są wyjątkowi dostajecie ten rabat, więc nie zwlekajcie i wykorzystujcie okazję, wakacje się zbliżają więc trzeba to wykorzystać! :)
    Jeżeli chcecie być na bieżąco z nowościami, zapraszam Was do polubienia nas na facebooku. Dzieje się tam wiele i warto nas obserwować :)


    2 komentarze :

    Dogostrefa

    www.dogostrefa.blogspot.com


    Lubicie być poinformowani o nowościach? Chcecie wiedzieć co w trawie piszczy a właściwie szczeka? Jesteście psiarzami pełną gębą i uwielbiacie gadżety, książki, filmy i wszystko co związane z psami?
    Tak?
    W takim razie Dogostrefa jest dla Was! :)

    Dogostrefa powstała właśnie dzisiaj, jest moim świeżutkim blogiem który kręci się podobnie jak Zdaniem Psa wokół psiej tematyki. Jest jednak pewna znaczna różnica, Dogostrefa kłania się nie ku psom, a ich miłośnikom.
    Na Dogostrefie znajdziecie nowości z polski i zagranicy, ciekawe, designerskie gadżety dla psiarzy, informacje na temat książek i filmów w których pierwszą lub drugoplanową rolę odgrywają psy. Bo bycie psiarzem to nie tylko pasja ale również styl życia.

    Mam nadzieję że Dogostrefa przypadnie Wam do gustu i z przyjemnością będziecie tam zaglądać.
    Zdaniem psa wkrótce przejdzie również generalny remont, i mam nadzieję że będzie to zmiana z korzyścią dla bloga.


    Zapraszam również na profil Dogostrefy na facebooku - klik!

    3 komentarze :

    Pet Festiwal - wrażenia


    Tydzień temu, w sobotę byłam gościem na festiwalu Łódź dla Zwierząt odbywającym się w nowej hali CKW. Mimo mojej ogromnej radości na wieść o tych targach, i wielkiej ochoty uczestniczenia w nich dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem bardzo rozczarowana. Czy pójdę w przyszłym roku? Chyba nie, a jeżeli będą znowu kolidowały z wystawą psów to na pewno nie.

    Targi odbyły się w pięknej, nowej hali CKW która niedawno została otwarta. Z zewnątrz oko cieszy atrakcyjna, nowoczesna bryła niemal cała oszklona. Przejeżdżałam obok niej wielokrotnie i zawsze cieszyła moje oko. Targi dały mi okazję do przyjrzenia się budowli od wewnątrz.
    To co zobaczyłam w środku bardzo mnie rozczarowało, ogromne, puste i surowe wnętrze w kolorach szarości i bieli. Nie tylko ja odnosiłam wrażenie że hala nie jest wykończona, jakby na to zabrakło środków.
    Główne pomieszczenie w którym odbywały się targi było ogromną, wysoką, chłodną i nieprzyjemną salą. Podłoga była szara, były jakieś metalowe wstawki które brzęczały pod stopami jak się na nie wchodziło, jakby były źle przymocowane. Ściany były surowe, brzydkie, oświetlenie również nie było najlepsze. Całość wydawała się depresyjna i niedopracowana co znacznie wpływało na samopoczucie wewnątrz.

    Jeżeli chodzi o same targi – nie zachwyciły. Tych 60 sprzedawców było upchniętych w niewielkich boksach w tej jednej sali, nie mieli do zaoferowania niczego ciekawego. Prawdę mówiąc nie znalazłam niczego czego nie mogłabym znaleźć w normalnym sklepie zoologicznym. Mimo naszykowanej gotówki nie kupiłam nic.
    Sytuację ratowała wystawa kotów która była nawet duża, oczywiście większość klatek zajmowały bardzo popularne od jakiegoś czasu maine coony ale spotkałam też moje ukochane sfinksy i devon rexy, kilka cornish rexów oraz przewspaniałe amerykańskie curle długowłose.
    Nacieszyłam również oczy myszkami rasowymi z wielu hodowli które przyjechały prezentować swoje piękności. Było wiele myszek na sprzedaż więc jeśli ktoś chciał zostać opiekunem tak wyjątkowego zwierzaczka to nie było przeszkód.
    Było kilka fretek ale spodziewałam się czegoś więcej, świnek morskich nie spotkałam mimo poszukiwań.

    W zasadzie tu atrakcje się kończą więc zacznę pisać co mi się nie podobało.
    Nie podobały mi się ceny jedzenia, niestety jeżeli ktoś chciał dobrze zjeść to musiał obejść się smakiem. Niewielka porcja warzyw na patelnie kosztowała 8 zł (!) i pieczone ziemniaczki do tego drugie tyle. Jeżeli ktoś wpadł na pomysł zjedzenia czegoś w okolicznych studenckich budkach został niemile zaskoczony po powrocie. Okazało się że bilet wstępu był jednorazowy i po wykorzystaniu go nie można było wejść z powrotem. Na szczęście miły pan ochroniarz nas wpuścił.
    Targi zwierzęce nie były również takie pro zwierzęce jak w ubiegłych latach, kto postanowił wybrać się z własnym czworonogiem ten miał pecha – mógł wejść tylko na bezpłatne chipowanie i wyjść. Nie wolno było wprowadzać psów na targi.
    Pokaz zaganiania przez psy pasterskie polegał na tym, że jeden border collie zaganiał 4 kaczki przed wejściem na targi – blisko ulicy, na kostce brukowej. Wcale nie trzeba było płacić by to zobaczyć.
    Gdyby nie wystawa kotów i myszek, moje zwiedzanie targów skończyłoby się po 20 minutach, bo tyle mniej więcej trwało obejście wszystkich stoisk.

    W porównaniu do ubiegłorocznych targów odbywających się w starej hali Expo te były fatalne. Hala Expo z pewnością jest ładniejsza i przyjaźniejsza dla odwiedzających. Nawet jeśli wystawców było mniej lub tyle samo, więcej tam się działo. Pamiętam dogoterapeutów, wystawę psów organizowaną przez PKPR na ogrodzonym terenie wokół Expo oraz ludzi przychodzących wraz ze swoimi czworonogami na targi. Stoiska tam wydawały się większe i bardziej rozbudowane niż w CKW.

    Na szczęście nie kupowałam biletów na te targi ponieważ je wygrałam, w przeciwnym wypadku żałowałabym zmarnowanych pieniędzy. Bardzo żałuję że zamiast na wystawę psów, wybrałam się właśnie tam. Już więcej tego błędu nie popełnię.
    Niestety w niedzielę wystawa psów nie była udana ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe.

    4 komentarze :

    Gdy nasz pies atakuje inne psy

    Najczęstszym i chyba najbardziej niepokojącym problemem z jakim spotykają się właściciele psów, jest problem agresji w stosunku do innych psów ze strony ich czworonoga. Pewnego dnia odkrywamy że nasz przyjazny do całego świata maluch zaczyna szczerzyć zęby, jeżyć włos na grzbiecie i atakować swoich pobratymców. Problem jest bardzo często spotykany i widoczny na ulicach, niestety wielu właścicieli nie radzi sobie z tym, albo nie robi nic by problemowi zaradzić.


    Czynniki pobudzające agresję u psa

    Byłam bardzo zaskoczona, gdy z dnia na dzień mój kochany Laruś pokazał zęby na innego psa. Ale prawdą jest że wcale nie stało się to z dnia na dzień. W najważniejszym dla niego okresie, czyli w okresie kiedy stawał się dorosłym samcem zaniedbałam jego spotkania z innymi psami, a dla własnej wygody utrudniałam mu poznawanie na spacerach nowych czworonogów.
    Tak się zaczęła nasza historia z agresją, na którą wpływa wiele czynników które postaram się przedstawić na podstawie mojego doświadczenia.

    • Dorastanie
      chcielibyśmy by nasz pies na zawsze został chętną do zabawy, wesołą i bezkonfliktową kulką, niestety musimy przygotować się na dzień, w którym nasza kulka zacznie interesować się znacznie bardziej swoją pozycją wśród innych psów, aniżeli beztroską zabawą. W związku z tymi zmianami może dochodzić do konfliktów między psami, szczególnie wtedy gdy oba mają mocne predyspozycje do dominacji. Dotyczy to zarówno psów, jak i suk chociaż u tych drugich zdarza się to rzadziej.

    • Złe doświadczenia
      trauma dotyka psów podobnie jak ludzi, i może przyczynić się do reakcji na bodziec kojarzący się z czymś bardzo nieprzyjemnym w przyszłości. Zapewne nam wszystkim są znane historie psów, które reagują agresywnie w stosunku do psów o konkretnych cechach wyglądu, ponieważ w przeszłości taki właśnie pies zaatakował. Często jednak jest tak, że po ataku pies zaczyna agresywnie reagować na wszystkie psy, ponieważ czuje się zagrożony będąc w ich towarzystwie.

    • Braki w socjalizacji
      w najbardziej wymagającym okresie dla naszego psa często zaniedbujemy potrzebę poznawania świata. Nasz szczeniak być może miał mało kontaktów z innymi psami, lub były one dla niego przykre w związku z czym w późniejszym okresie jego relacje z krewniakami stają się trudne.

    • Smycz
      nie ma nic gorszego niż napięta i ograniczająca ruchy smycz. Nie zdajemy sobie sprawy jak wiele zależy właśnie od niej. Podczas spotkania naszego psa z innym psem ściągamy ją krótko zmieniając przy tym postawę naszego psa, który może być przez to źle odbierany przez innego czworonoga, ograniczamy jego ruchy a zarazem pole ewentualnej ucieczki i jeszcze przekazujemy mu nasze nerwy i niepewność. Tak powinien brzmieć przepis na to jak NIE zapoznawać dwóch psów. Nie mówiąc już o tym że psy na smyczy są zazwyczaj większymi chojrakami, ponieważ wiedzą że na drugim końcu smyczy, zaraz obok nich jesteśmy my.

    • Nasze emocje
      po atakach ze strony naszego psa lub co gorsza atakach innych psów na naszego, nasze emocje względem psich spotkań zmieniają się. Nie wiemy co może się wydarzyć, chcemy uniknąć konfliktu i zaczynamy się bać. Choćbyśmy bardzo tego chcieli, nie jesteśmy w stanie ukryć naszych emocji przed psem, a działają one jak siła napędowa na naszego psa. Dlatego od naszych emocji zależy, jak potoczy się spotkanie.

    • Frustracja
      boimy się że naszemu psu stanie się krzywda, boimy się odpinać mu smyczy w obawie że pogryzie się z psem lub ucieknie i się zgubi, w związku z czym cały czas więzimy go, ograniczamy mu kontakty z psami i kontrolujemy. Pies jako zwierze społeczne i wymagające dużej dawki ruchu źle znosi taką sytuację, w związku z czym pojawia się frustracja wywołana niemożnością spełnienia najbardziej podstawowych potrzeb. Wtedy pies zaczyna ujadać, kłapać zębami, szarpać się na smyczy szukając ten sposób ujścia energii.

    Praca nad sobą

    To być może zabrzmi dziwnie, ale by wyeliminować agresję u naszego psa musimy zacząć pracę od siebie.
    Przykre doświadczenia towarzyszące spięciom naszego psa z innymi wywołują u nas stres i napięcie które potem przekazujemy naszemu psu podczas kolejnych spotkań z innymi czworonogami, i w ten sposób błędne koło się zamyka. Być może nie zauważamy u siebie pewnych charakterystycznych zachowań, ale nie umykają one uwadze naszego psa dlatego bardzo ważne jest zaczęcie pracy od własnych emocji.
    Wiem że to trudne, ale trzeba nad sobą zapanować, wyeliminować stres i uspokoić się. Najważniejszy jest efekt, który będzie przyświecać naszej być może żmudnej i trudnej pracy nad naprawieniem psich reakcji. Czy nie ma bardziej kojącej myśli, niż ta o naszym psie bawiącym się z innymi? Dobrym sposobem jest również nucenie sobie pod nosem wesołych piosenek kiedy zaczynamy się denerwować lub zwykłe, głupie lecz radosne gadanie do naszego psa, które pomaga nam znacznie bardziej niż psu, który najprawdopodobniej nie będzie tego słuchał ;)
    Tak więc zaczynamy pracę od siebie, ściągamy muzykę relaksacyjną, myślimy o czymś pozytywnym, śpiewamy sobie, gadamy do siebie i do dzieła!


    Zasady pracy

    Przedstawię teraz garść zasad, które towarzyszą pracy nad naszym „agresywnym” psem :)
    (nie przez przypadek ujęłam słowo agresywny w cudzysłów, najczęściej nasi milusińscy wcale nie chcą krwawych walk, a ich zachowania są podyktowane frustracją, strachem czy nadmierną ekscytacją).

    1. Staraj się, by linka była zawsze luźna, nigdy jej nie napinaj.
    2. Na początku nie będziesz pozwalać by Twój pies obwąchiwał się z innymi psami, dlatego zawsze mijając innego czworonoga stój między psami, i bądź zawsze o krok przed swoim psem. To zapobiegnie wyskoczeniu Twojego psa do innego, oraz pozwoli Ci łatwiej kontrolować psa bez potrzeby ściągania smyczy.
    3. Absolutnie nigdy nie dopuszczaj do wybuchu agresji, agresja to zachowanie samo nagradzające się dlatego przy każdym takim zdarzeniu pies będzie je sobie utrwalał.
    4. Absolutnie nigdy nie karć psa za atak, to ograniczy zaufanie Twojego psa do Ciebie, i sprawi że pies będzie kojarzył inne psy z przykrym doświadczeniem co jeszcze bardziej pogłębi agresję.
    5. Unikaj psów konfliktowych, ponieważ na początku pracy będą ją znacznie utrudniać i zbędnie prowokować Twojego czworonoga. W tym okresie lepiej otaczać się przyjaznymi, znanymi nam psiakami.
    6. Zawsze miej przy sobie zapas smakowitych i atrakcyjnych nagród.

    Kastracja

    Funkcjonuje pewien mit, jakoby kastracja była idealnym rozwiązaniem na agresję w stosunku do innych psów. Wielu ludzi kastruje swojego psa i czeka na cud który nigdy się nie wydarzy. Niestety nie ma tak łatwo, kastracja nie naprawi naszego psa.
    Oczywiście ma ona wiele zalet, nasz pies będzie mniej pobudzony seksualnie, będzie w stanie w przyszłości bawić się z suczkami bez większych problemów z opanowaniem popędu oraz łatwiej będzie mu zawierać znajomości z innymi psami. Ale jeżeli nasz pies już ma problemy z agresją, to kastracja z pewnością tego nie zmieni, jedynie ułatwi nam pracę. Dlatego jeżeli nasz pies nie będzie w przyszłości reproduktorem nie ma co się zastanawiać – warto kastrować. Ale jeżeli pokładamy w nim nadzieje hodowlane nie ma się co bać, nadal możemy mu pomóc. Warto również zwrócić uwagę na wiek psa, im młodszy pies tym większa szansa, że kastracja coś zmieni, z czasem przyzwyczajenia się utrwalają i po kastracji absolutnie nic się nie zmieni.
    Sytuacja u suczek jest zupełnie inna niż u psów, sterylizacja suki może sprawić, że stanie się ona agresywniejsza w stosunku do innych psów. Wszystko za sprawą hormonów, ponieważ za łagodność odpowiada estrogen którego poziom maleje po sterylizacji suki, a rośnie po kastracji psa.

    Mimo że jestem zwolenniczką kastracji, jestem świadoma wad jakie za sobą prowadzi. Więcej o nich przeczytacie tutaj.


    Odwracanie uwagi, skupianie uwagi na sobie

    Gdy już potrafimy panować nad sobą, pora zacząć pracę nad naszym podopiecznym. Pracę zaczynamy od zacisznego domu, w którym nauczymy psa podstaw które będą nam niezbędne na spacerach.
    Zaczynamy od wprowadzenia sygnału, który będzie skupiał naszego psa na nas np. komenda „patrz” . Polecenie jest proste do opanowania i już po kilku sesjach pies powinien z łatwością je wykonywać. Do nauki przydatny jest kliker, ponieważ trzeba zaakcentować bardzo krótki moment, w którym pies spogląda nam w oczy (lub obok oczu, bo nie każdy pies lubi patrzeć w oczy). Aby pies na nas popatrzył pomocne może okazać się przytrzymanie smakołyka na poziomie oczu, niektórzy preferują czekanie aż pies sam popatrzy na właściciela ale ja należę do niecierpliwców i zdecydowanie bardziej wolę skłaniać psa do tego. Kiedy pies na chwilę zawiesi na naszej twarzy wzrok klikamy, i nagradzamy go, z czasem wprowadzając komendę słowną. Ważne jest aby stopniowo wydłużać moment patrzenia się psa na nas, z początku powinno trwać to sekundę, z czasem robimy tak, by trwało to jak najdłużej bo okaże się to niezbędne w dalszej pracy.

    Jeżeli nasz pies już opanował w domu komendę „patrz”, pora wyjść na dwór i pracować nad nią w miejscach rozpraszających. Poziom rozproszenia stopniujemy, na początku ćwiczymy na podwórku, blisko domu, gdzieś gdzie jest mało ludzi i przede wszystkim psów, z czasem podnosimy poprzeczkę.


    Spotykamy inne psy

    Teraz zaczyna się prawdziwa praca nad opanowaniem psa. Spotykamy innego psa i... musimy wprowadzić polecenia ćwiczone do tej pory „na sucho” w życie. Ale postarajmy się zrobić to możliwie bezboleśnie, wrzucanie psa na głęboką wodę w tym przypadku jedynie pogłębi problem.
    Zacznijmy pracę z odległości kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów od obcego psa. Z takiej odległości nasz podopieczny nie zdąży się tak podekscytować i łatwiej będzie mu się skupić na nas.
    Wyciągamy atrakcyjną nagrodę która zachęci psa do pracy z nami i ćwiczymy komendę „patrz” stojąc w miejscu co chwilę nagradzając psa by nie stracił zainteresowania. W tym wypadku lepszą nagrodą będzie pożywienie niż zabawka, bo nie chcemy rozproszyć psa i zbytnio go nakręcić. Kiedy nasz pies jest skupiony i chętnie pracuje możemy zacząć iść cały czas skupiając jego uwagę na sobie, ale zmieniamy trasę by nie iść bezpośrednio obok psa ponieważ na to jest jeszcze zbyt wcześnie.
    W ten sposób pracujemy przez cały czas z psem stopniowo zmniejszając odległość od obcego psa, aż w końcu będziemy mogli go ominąć. To może trwać tygodniami, ale przecież nie od razu Rzym zbudowano.
    By nie popsuć całej pracy musimy bardzo uważnie obserwować naszego psa, gdy tylko przekieruje swoje zainteresowanie z nas na psa natychmiast się odwracamy i idziemy w przeciwną stronę nie dając mu szans na jakąkolwiek reakcję w stosunku do innego psa. To jest moment w którym uczymy psa całkowitego ignorowania innych czworonogów, do zapoznawania ich przejdziemy później.

    Ale co zrobić gdy musimy ominąć innego psa i nie mamy wyjścia? Pamiętać o sześciu zasadach które napisałam wcześniej i odwracać uwagę. W tym momencie smakołyki mogą okazać się mniej atrakcyjne od drugiego psa więc warto sięgnąć po coś mocniejszego. Każdy pies powinien mieć przedmiot, na którego punkcie ma totalnego świra. Łatwo jest taki efekt osiągnąć, wystarczy wybrać atrakcyjną zabawkę i sprawić, by pies nigdy nie był nią znudzony. Bawmy się nią krótko lecz intensywnie i atrakcyjnie a następnie chowamy i sami dawkujmy ją psu. Po pewnym czasie na jej widok będzie wariował. Ten patent jest wykorzystywany przy nauce frisbee, ponieważ wiele psów z początku nie interesuje się talerzem.
    Kiedy taką zabawkę mamy, wyciągamy ją w krytycznym momencie i pokazujemy psu. Upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu bo raz – skutecznie odwrócimy uwagę psa od czynnika zapalnego, a dwa – skojarzymy mu przejście obok innego psa bardzo pozytywnie. Gdy już miniemy psa na bezpieczną odległość entuzjastycznie bawimy się z psem w formie nagrody.


    Znajdź psu kolegę

    Złotym środkiem na problemy naszego psa może okazać się inny pies. My z Larym na taki skarb natrafiliśmy, i powiem szczerze że najlepszą robotę wykonał właśnie ten pies. Na imię ma Kokos i jest amstaffem z adopcji. Z początku omijałam go szerokim łukiem w obawie, że Lary będzie niezadowolony z takiego spotkania (kto by pomyślał że samiec amstaffa okaże się najmilszym psem na świecie!) aż pewnego dnia dałam mu szansę. Na luźnej smyczy psy podeszły do siebie, dokładnie się obwąchały a ja tylko obserwowałam ich postawy by w razie czego w porę zareagować. Nagle Kokos odskoczył, podskoczył i skutecznie zachęcił mojego psa do zabawy. Lary po raz pierwszy od dawna chciał się bawić z innym psem! Złapał patyka w zęby i pobiegł w drugą stronę z nadzieją, że Kokos za nim pogna. Od tamtej pory są najlepszymi przyjaciółmi, zawsze gdy się spotykają podchodzą do siebie przyczajeni, sztywno się obwąchują by za chwilę oddać się szaleńczym gonitwom. Pozwalają sobie na wszystko, zabierają sobie patyki, dokładnie obwąchują się wzajemnie (Kokos nawet zadziera nogę by ułatwić Laremu wąchanie). Ale to nie koniec korzyści, Lary przy Kokosie zaczął dostrzegać, że inne psy wcale nie są takie złe i straszne jak się wydawało, i że da się z nimi bawić. Stopniowo do dwójki dołączały kolejne psy, nie zawsze z pozytywnym skutkiem ale z czasem Lary coraz chętniej chciał się z nimi bawić, ponieważ obserwował reakcje Kokosa. Nauczył się również ignorować psy które mu się nie podobały.


    Zapoznajemy naszego psa z innymi psami

    Po długiej pracy nad spokojnym mijaniem innych psów nadchodzi moment, na który długo czekaliśmy. Pora zaprzyjaźnić naszego psa z innymi psami.
    Do tego potrzebujemy odpowiednich czworonogów by nie zmarnować dotychczasowej pracy. Należy znaleźć psy zrównoważone, o łagodnym, spokojnym i bezkonfliktowym usposobieniu, które w razie negatywnej reakcji naszego psa po prostu go zignorują. Nic nie działa lepiej na agresora jak pies, który najzwyczajniej w świecie puści mimo uszu jego ujadanie i pójdzie w swoją stronę.
    Kiedy już jesteśmy na takim spotkaniu musimy być uzbrojeni w spokój i pokerową twarz. Podchodząc do miejmy nadzieję przyszłego towarzysza zabaw hojnie nagradzajmy naszego psa za spokój i skupienie. Kiedy już psy będą mogły do siebie podejść musimy zadbać o to, by w żaden sposób nie wpłynąć na ich relacje, najlepiej odpiąć psom smycz i pozwolić na luzie się obwąchać. Nie ingerujemy nachalnie w ich relacje, jeżeli nie dzieje się nic złego, nie wchodzą w ruch zęby nie powinniśmy podejmować żadnych działań. Często źle odczytujemy psie sygnały, w dodatku jesteśmy mocno spanikowani w takiej sytuacji. Ale sztywna, spięta postawa z początku nie wróży jeszcze niczego złego. Ja w takiej sytuacji obserwuję ogon, jeżeli pies nim merda, bądź co bądź sztywno ale to robi to mamy duże prawdopodobieństwo na to, że wszystko pójdzie po naszej myśli.
    Z początku takie spotkania mogą być krótkie, pozwalamy się psom powąchać, pilnujemy by nie dopuścić do wybuchu agresji i po wszystkim odchodząc chwalimy psa który uzna takie spotkania za bardzo fajne.
    Bardzo ważne jest nie dopuszczenie do wybuchu agresji nie napinając przy tym smyczy. Nie możemy w gorącym momencie po prostu psa odciągnąć bo właśnie wtedy zacznie się to, czego tak bardzo chcemy uniknąć. W tym momencie dobrym rozwiązaniem jest odwrócenie psiej uwagi. Należy wybrać sposób skuteczny działający na naszego psa. Jeżeli jesteśmy szczęściarzami, i nasz pies odwróci uwagę na miłe słowo i smakołyk to pójdzie nam z górki. Jeżeli jednak pies w takim momencie nie reaguje na tego typu nagrody musimy sięgnąć po mocniejszy bodziec, i tu się przyda nasza super zabawka. Dwa napięte psy nie wróżą niczego dobrego i trzeba szybko rozładować atmosferę w bezbolesny sposób dlatego wyciągamy zabawkę, jeżeli jest to piłka tenisowa rzucamy ją w stronę naszego psa by ją zauważył, wtedy albo za nią popędzi, albo rozkojarzy się na tyle byśmy mogli go do siebie przywołać, lub delikatnie dociągnąć do siebie smyczą.

    Nie możemy stronić od psich spotkań dlatego warto szukać coraz to nowych psich znajomych o odpowiednim temperamencie, jeżeli spotkanie się nie uda trudno, nie poddawajmy się. Po prostu odchodzimy i nie zmuszamy psów na siłę do polubienia się. Z czasem praca będzie przynosiła korzyści i zobaczymy efekty naszych działań.
    Musimy również pamiętać, że psy podobnie jak ludzie mają swoje sympatie i antypatie i choćbyśmy bardzo tego chcieli, nie stworzymy czworonoga kochającego wszystkie psy. Możemy jednak sprawić, że z większością będzie się dobrze dogadywał, a te do których czuje niechęć ignorował.


    Podsumowanie

    Długo szukałam lekarstwa na problem Larego z agresją względem innych psów. Byłam przerażona, rozczarowana i zła że mój pies sieje postrach w okolicy, a ludzie na spacerach unikają nas ponieważ wiedzą że potrafi kłapnąć zębami. Długo szukałam odpowiedzi co robić w takiej sytuacji. Pewnego dnia poszukałam odpowiedzi na forum o szkoleniu psów gdzie napisano mi, że muszę się z tym pogodzić, że mogę wypracować jedynie spokojne mijanie psów ale mogę zapomnieć o obozach i spotkaniach z innymi psami. Ale Lary nie był złym psem, był tylko przestraszonym, sfrustrowanym i zagubionym zwierzakiem który tak naprawdę bardzo lubi bawić się z innymi psami. W tamtym trudnym okresie atakował psy, suki i szczenięta, nie było reguły. Wszystko się zmieniło gdy pozbierałam informacje na temat skupiania psa i zapoznawania go z innymi do kupy, i konsekwentnie wprowadziłam je w życie.
    Zaczynając pracę z psem, możecie odnieść wrażenie że efekty przychodzą Wam trudniej niż opisane w tutaj, dlatego chcę byście wiedzieli że praca z Larym nad akceptacją innych psów trwała rok. Przez większość tego czasu wypracowywaliśmy skupienie i spokojne mijanie innych psów, spotkania z innymi psami przyszły z czasem a ćwiczenia nad skupianiem uwagi znacząco w tym pomogły.
    Dzisiaj Lary jest zupełnie innym psem, stał się idealny dla szczeniaków, które potrafi zdyscyplinować lecz nigdy nie robi im krzywdy, akceptuje większość zarówno psów jak i suk. Są oczywiście psy których nie lubi z niewiadomych mi powodów, nie przymuszam go do zabawy z nimi, po prostu są przez nas ignorowane. Lary nie szuka już zwad i nielubiane psy traktuje jak powietrze. W związku z naszym sukcesem nareszcie mogę zapisać nas na agility, by w towarzystwie innych psiaków Lary mógł pobawić się i ćwiczyć posłuszeństwo.



    Na koniec polecam filmiki z pracy pana Jacka Gałuszki z podobnymi przypadkami. Możemy zaobserwować sposoby pracy "na żywo" w takich sytuacjach i wprowadzić pewne schematy pracy w życie.

















    Pokazana praca z psem na tych filmikach jest trochę inna niż to co opisałam, ponieważ wpis jest oparty o moje osobiste doświadczenia.

    17 komentarze :

    Zły omen – czarny pies

    Czarne psy są zjawiskiem najczęściej spotykanym w Anglii. Były widziane przez wielu ludzi, a ich opisy jeżą włos na głowie. Na stałe zapisały się w kulturze angielskiej i nie tylko. Kilka lat temu ukazał się na stronie psy.pl artykuł, z którego jasno wynikało, że czarne psy mają złą opinię i mają mniejsze szanse na adopcje, niż ich pobratymcy.



    Wystrzegaj się czarnego psa



    Jeżeli kiedykolwiek na twojej drodze znikąd pojawi się wielki, czarny pies wiedz, że wróży on coś złego. Mówią że te psy są ucieleśnieniem szatana, jedynym demonem potrafiącym zrobić człowiekowi fizyczną krzywdę.

    Czarny pies jest ogromny – wielkości cielaka lub kuca, ma wielkie, czerwone oczy a za sobą ciągnie gruby łańcuch. Jeżeli się ci ukaże, to znaczy że wróży śmierć tobie lub komuś z twojej rodziny.
    Były przypadki, że czarny pies ukazywał się większym grupom ludzi, wtedy zachrypniętym, piekielnym głosem wypowiadał imię osoby która miała zginąć.
    Upiory te są niematerialne, rozpływają się w powietrzu równie szybko jak materializują. Nie można ich postrzelić ani w inny sposób zranić.



    Czarne psy w Anglii



    Anglia słynie z tego, że jest jednym z najbardziej nawiedzonych miejsc na ziemi, nic zatem dziwnego że właśnie tam najczęściej spotykane są czarne psy, które na stałe zapisały się do tamtejszego folkloru.
    Istnieją głośne przypadki spotkania z czarnym psem właśnie tam, to niektóre z nich:

    W 1577 roku w Suffolk w kościele w Blythburgh w czasie nabożeństwa z bocznej nawy wynurzył się nagle czarny pies, który zagryzł kilka osób. Następnie w czasie paniki, ulotnił się, zostawiając na drzwiach kościoła ślady ognia widoczne do dziś.”

    W 1893 roku dwóch mężczyzn jechało ulicą w Norfolk, kiedy nagle zostali zmuszeni przez czarnego psa do zatrzymania się. Woźnica chciał najechać na psa, ale pasażer który słyszał o czarnym psie powstrzymał go. Po pewnym czasie woźnica stracił cierpliwość i popędził konie. W ciągu kilku dni woźnica umarł.”



    Upiory w innych miejscach na świecie



    Ale nie tylko w Anglii można spotkać te przerażające istoty. Pojawiały się również w Kanadzie, USA a nawet w Afryce.

    14 grudnia 1963 roku dwaj mężczyźni w Afryce Północnej widzieli na ulicy nadzwyczaj dużego czarnego psa. Zaraz po tym okolica została dziwnie oświetlona i osobliwy, dziwny objekt przeleciał nad ich samochodem, po czym zniknął w niebie. W Savannah, w stanie Georgia wielu świadków widziało 9 września 1973 roku 10 dużych czarnych psów, które wyszły z UFO.”



    Czarne psy w Polsce



    Istnieje wiele doniesień na temat tych istot w Polsce, mamy również miejsca w których upiór pojawia się najczęściej. Tym miejscem są ruiny zamku w Ogrodzieńcu. Za dnia ten gotycko-renesansowy zamek pełni funkcję atrakcji turystycznej, w nocy zaś zamienia się w scenerię horroru w którym główną rolę odgrywa wielkie, czarne psisko.

    Było to chyba w roku 1963, w sobotę 25 lipca, bośmy się następnego dnia na odpust do Giebła wybierali. Chcieliśmy wspólnie z sąsiadem wygnać krowy na pastwisko już nocą, żeby z samego rana móc pójść na odpust. Była już chyba jedenasta wieczorem, może nawet później, tyle że jasno było, bo księżyc wyraźnie świecił. Najpierw poszliśmy do mojej obory (moja chałupa bliżej zamku stoi) i wówczas, nim weszliśmy we wrota, zobaczyłem ogromnego czarnego psa. Strachliwy nie jestem i psów się nie boję, ale jak zobaczyłem, że ten diabeł ciągnie za sobą łańcuch i biegnie do zamku, to zaraz zacząłem uciekać. Sąsiad też uciekał. Tej nocy jużeśmy tam nie wrócili i krów na pastwisko nie wygnali.”

    Ale nie tylko w Ogrodzieńcu można spotkać czarną bestię, istnieje wiele historii w różnych zakątków Polski, oto one:

    Chcę opowiedzieć historię, którą opowiadał mi mój ojciec. W czasie swojej służby wojskowej razem z trzema innymi żołnierzami ze swojej jednostki poszli na dyskotekę do pobliskiej wioski. Była już noc i – co najważniejsze – nie mieli alkoholu, co oznacza, że nie byli pijani. Nagle obok nich pojawił się ogromny czarny pies, dosłownie wielkości cielaka, któremu świeciły się na czerwono oczy. Żołnierze po prostu znieruchomieli, a pies nagle pobiegł na jakąś małą górkę, stanął i zaczął wykrzykiwać imię jednego z nich. Ojciec twierdził, że mówił to imię ochrypłym, męskim głosem. Po czym dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Żołnierze bali się komukolwiek opowiadać tę historię, aby nie narazić się na śmieszność.

    Tragiczny finał tej historii miał miejsce dwa dni później, kiedy chłopak którego imię wykrzykiwała ta dziwaczna zjawa został przypadkiem śmiertelnie uderzony przez dźwig do rozładunku amunicji. Gwarantuję, że powyższa historia jest prawdziwa. Miała ona miejsce w roku 1963.”



    Tego typu historia wydarzyła się w mojej rodzinie, otóż: moja ciotka mieszkała z mężem na pierwszym piętrze bloku, tak, że latarnia uliczna świeciła prosto w okna ich sypialni. Z czego wynika, ze nawet w nocy było tam widno... Pewnego razu ciocia obudziła się z niepokojem i nagle spod ich łóżka wygramolił się wielki czarny pies (nie mieli oni własnych zwierząt), stanął na środku pokoju otrzepał się jakby wyszedł z wody i poszedł na przedpokój. Ciotka szybko obudziła swojego męża... oczywiście pomyślał, że to był tylko sen, jednak znudzony narzekaniem żony wstał, aby jej to udowodnić. Największym zaskoczeniem okazał fakt, że na środku pokoju w miejscu, w którym stał „pies” znajdowała się kałuża... zaczął więc szybko przeszukiwać mieszkanie lecz zjawy juz nie było... Jednakże owa historia miała swój koniec dopiero rano, kiedy to ciocia zorientowała się, że wuj nie żyje. Do tej pory uważa, ze owy pies był omenem śmierci.”



    Czy zawsze czarny pies jest zły?



    Okazuje się że niekoniecznie. Istnieją historie opowiadające o czarnych psach które pomogły ludziom.
    W zachodniej Anglii i Kanadzie czarny pies pomógł odnaleźć drogę do domu zagubionym w lesie ludziom. Natomiast istnieje również historia o tym, jakoby upiór uratował być może życie pewnej dziewczyny. Wracała ona w nocy z pracy, nie jechały już żadne autobusy więc musiała wracać do domu pieszo. Jej oczom ukazała się grupka mężczyzn zachowujących się podejrzanie, co wzbudzało jej strach. Nagle znikąd pojawił się obok niej wielki czarny pies który obok niej szedł. Dziewczyna ucieszyła się że zwierze dotrzymuje jej towarzystwa. Gdy zbliżyła się do podejrzanej grupki, mężczyźni zaczęli ją zaczepiać. Wtedy pies agresywnie zawarczał, przestraszeni mężczyźni się wycofali a dziewczyna mogła pójść dalej. Gdy się odwróciła w stronę psa, jego już nie było.


    Czarne psy są na tyle powszechnym zjawiskiem, że niemal w każdej rodzinie są o nich jakieś wzmianki. Postanowiłam poszukać o nich informacji i porozmawiałam o nich z moją babcią, która jest sceptyczną ateistką.
    Okazało się że mój prapradziadek z Bielawy miał bliskie spotkanie z czarnym psem.
    Dziadek był osobą bardzo wierzącą, do tego stopnia że pościł wraz z żoną w każdy piątek, a w kościele bywał codziennie. Stąd śmiem przypuszczać, że historia którą opowiadał była prawdziwa, gdyż wątpię by osoba tak wierząca kłamała w tak błahej sprawie.
    Pewnego wczesnego poranka szedł przez wieś w nieznanym mi celu, w momencie gdy wstąpił na most jego oczom ukazał się ogromny, czarny pies. Dziadek chciał go przepędzić by iść dalej, ale było to niemożliwe. Przestraszył się nie na żarty, zamknął oczy i zaczął się modlić. Po modlitwie otworzył oczy, i zobaczył że po strasznym psie nie pozostał żaden ślad.

    A czy wy znacie jakieś ciekawe historie? Polecam rozmowę z najstarszymi członkami rodziny, mają zawsze najciekawsze historie które warto poznać, choćby dla pokoleń :)




    Źródła:
    http://www.nautilus.org.pl/

    31 komentarze :

    Template by Clairvo Yance
    Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .