Dokładnie 3 lata temu, o godzinie 12 moje życie zmieniło się o 180 stopni. Po 10 latach zbierania informacji, oglądania zdjęć, czytania książek, jeżdżenia na wystawy i przede wszystkim marzeń, do mojego domu trafił wtedy 6cio miesięczny biszkoptowy labrador z hodowli Sfora od Wiktora.

  Pamiętam jakby to było wczoraj. Małe (jak na labradora), niezgrabne i żarłoczne tornado przetoczyło się przez mój dom. Zjadł chyba wszystkie suche bułki jakie wyszperał w kuchni, ukradł mojego pluszowego misia, wskoczył na biurko szukając jedzenia a na koniec zrobił na środku pokoju ogromną kupę. Nie przejął się ani trochę wściekłym na niego Ajsem, był tak zajęty szukaniem skarbów w swoim nowym domu, że nie zauważył nawet mnie.  
Gdy jego hodowcy wychodzili od nas, Lary leżał i nigdzie się z nimi nie wybierał, postanowił zostać z nami. Ani razu nie zapiszczał za swoim starym domem, dostosował się od razu, ale czemu się dziwić? To przecież labrador.


  Pierwsze miesiące utwierdziły mnie w tym, że cała moja dotychczasowa wiedza jest przydatna, ale nijak ma zastosowanie w praktyce. Cała moja koncepcja „pozytywnego właściciela” legła w gruzach przy tej małej, cwanej bestyjce. Przez te 3 lata przeżyłam z nim więcej, niż kiedykolwiek w życiu – obóz z psem na którym nauczyłam się w ciągu dwóch tygodni więcej, niż przez całe życie, wystawy na których utwierdziłam się w fakcie, jak bardzo beznadziejną jestem handlerką, zdobyłam mięśnie dzięki czemu nie straszne mi prowadzenie na smyczy wielkich psów, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, zwiedziłam miasta w których bez psa moja noga by nie stanęła. Zaangażowałam się w pomoc zwierzętom, zmieniłam moje podejście do pracy z psami, nauczyłam się radzić sobie ze swoimi emocjami, zostałam wege. Do tego wszystkiego zaprowadził mnie właśnie ten pies.
Żałuję jedynie, że czas tak szybko leci, że zmieniło się tak dużo, ale tak mało tego czasu jest nam dane. Chciałabym zatrzymać ten czas i pozostać w ty miejscu, w którym jesteśmy. Póki co pozostaje mi spełnianie obietnic danych mojemu psu. Zrobić prawo jazdy, uzbierać na działkę na której będzie mógł się do woli wyhasać, kupić mu szarpak.

_______________________________________________________________

  Chciałabym przeprosić za długą ciszę na blogu, oraz za maile pozostawione bez odpowiedzi, dużo się dzieje i czasem brakuje mi czasu. Nie chcę przez to zaniżyć poziomu merytorycznego bloga . Niebawem pojawi się recenzja „Drugiego końca smyczy” oraz dłuższy artykuł o weganizmie okraszony filmami.  

Z prawej strony bloga pojawiły się reklamy. Będę wdzięczna wszystkim za klikanie w nie. Niestety popsuł mi się aparat i brakuje mi zdjęć które mogłabym wstawiać na bloga, i uzupełniać nimi wpisy. Niestety mój aparat był wiekowy, jego naprawa przekracza jego obecną wartość, dlatego muszę uzbierać na nowy. Będę wdzięczna każdemu za kliknięcia.

6 komentarze :

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .