Dobranoc


Wczorajszej nocy, o godzinie 3:15 sunia z wypadku którego byłam świadkiem odeszła. Choć wydawało się, że suczka w wypadku nie odniosła poważnych obrażeń, o godzinie 18 jej stan zaczął się pogarszać. Miała obrzęk mózgu który został uszkodzony, oraz niewydolność krążeniowo – oddechową.  Mimo walki weterynarzy o jej życie przez niemal całą noc, nie udało się jej uratować.
Już nie cierpi.

Jestem bardzo rozczarowana, zła i smutna. Wychodząc z kliniki miałam nadzieję że suczka z tego wyjdzie, w poniedziałek trafi do domu tymczasowego gdzie będzie czekać na swojego opiekuna. Jestem zła na tych wszystkich ludzi, którzy wykazali się obojętnością i smutna, że tak cudowne, delikatne i niewinne stworzonko które miało przed sobą jeszcze dużo czasu odeszło za wcześnie.
Mam do siebie absurdalny żal, że zamiast zareagować od razu, stałam i zastanawiałam się czy ona jest sama, czy ci ludzie idący przed nią to jej opiekunowie. Dopiero zareagowałam gdy miałam pewność, że to nie jest ich pies. Że pół minuty przesądziło o jej życiu. Trudno mi z tym teraz żyć.

Mam jednak rzadkie przynajmniej w moim wypadku uczucie, że byłam w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Że żaden „litościwy” kierowca nie zdecydował się jej przejechać by skrócić jej cierpień.
Teraz jestem potrzebna medorowej Ciapci dla której znalazłam cudowny dom, i której muszę zorganizować do niego podróż. Być może spędzi święta w swojej nowej rodzinie, która będzie ją kochać do końca.


O autorce

Fauka
Uwielbiam psy, fotografię i grafikę komputerową... i wspominałam że uwielbiam psy? Mogę o nich mówić i pisać godzinami, i robię to tutaj. Jeżeli chcesz mnie odnaleźć to szukaj w parkach, moim znakiem charakterystycznym jest tłusty labrador i kieszenie wypchane śmierdzącymi smakołykami.

5 komentarzy :

  1. Nie martw się. To nie twoja wina, przecież nie wiedziałaś, że suczka jest sama i nie wiedziałaś, że zaraz może stać się taka tragedia.
    Biedactwo, ja już myślałam, że będzie zdrowa i wróci do domku. Przynajmniej teraz już ie cierpi i w tęczowym moście szczęśliwie czeka na swojego pana :). To dla niej [*] (*).

    OdpowiedzUsuń
  2. A najsmutniejsze jest to, że odeszła z winy człowieka, który ją potrącił, a który ciągle żyje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie obwiniaj siebie, to naprawdę nie Twoja wina. To wina bezmyślnych właścicieli, i takich samych idiotów-kierowców.
    Tak mi smutno, że odeszła. Nie znałam jej, ale czytałam blog, i w głębi duszy naprawdę w to wierzyłam, iż znajdzie domek...
    Teraz jest jej naprawdę dobrze, nic a nic nie dokucza, jest szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się z Psotką i Adź. Zrobiłaś co mogłaś, nie smuć się :*

    ps. co do wyjadania kociego żarełka to nie sięgam do parapetu :P

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne było to jak ludzie chętnie przynosili dary :)

    OdpowiedzUsuń

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .