Jastrzębia Góra i my


W ubiegły poniedziałek wstaliśmy gdy było jeszcze ciemno i o 4 rano wyruszyliśmy w pięciogodzinną podróż nad morze, do Jastrzębiej Góry.
Mimo moich obaw Lary całą podróż przespał w bagażniku co jakiś czas siadając i wyglądając przez okno. Nie ukrywam że zazdrościliśmy mu że mógł się rozciągnąć i smacznie spać podczas gdy my musieliśmy się gimnastykować by wygodnie się ułożyć i uciąć sobie drzemkę.
Byłam pełna obaw przed wyjazdem, nie byłam pewna jak będzie znosił samotność w obcym miejscu (mimo że zazwyczaj radzi sobie świetnie) oraz czy tłumy ludzi i plaża w tym mini kurorcie będą przyjazne psu. Całe szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne.


Kwatera

Ze znalezieniem kwatery gdzie można było przyjechać z psem nie było problemu, chyba większość hoteli/pensjonatów/prywatnych kwater akceptowała psy. W niektórych miejscach była niewielka opłata za psa, tam gdzie wybraliśmy się my Lary przebywał za darmo.
Gospodyni była szalenie miła, niestety nie mogę polecić miejsca z kilku przyczyn – brak obiecanego internetu czy osobnej łazienki (również obiecanej) pozostawił niesmak.


Lokale gastronomiczne

Nie lubię zostawiać mojego psa samego, wyjeżdżając na wakacje chcę by spędzał ze mną jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Nic więc dziwnego że interesowały mnie jedynie miejsca do których będę mogła przyjść z psem.
Byłam mile zaskoczona bo do wszystkich barów do których chodziłam mogłam wejść bez problemu z psem. Być może dlatego że większość z nich okalały ogródki i altanki a jak wiadomo tam są psy milej widziane niż w budynkach. Taka mentalność.
Tak więc Lary odwiedzał z nami smażalnie, budki z fast foodem a nawet lodziarnie gdzie bez skrępowania mogliśmy spędzać czas i po kryjomu rzucać mu poczęstunki. W końcu wakacje są, należy mu się. Dietę zaczniemy od września...


Plaża

Byłam szczerze zaniepokojona problemem przebywania na plaży z psem. Jak wiadomo jest to kwestia sporna – psiarze kontra prawo. Zakaz wprowadzania psów na plażę obowiązuje od 1 marca do końca października.
Z natury jestem buntowniczką i trudno narzucić mi prawo które uważam za bzdurne (przy okazji proponuję zakaz wprowadzania dzieci które produkują również sporo odchodów o których sprzątaniu rodzice zapominają, albo przynajmniej prowadzenie ich na smyczy bo bywają bardziej szalone niż stado labradorów) więc i tym zakazem się nie przejęłam. Ba, byłam gotowa nawet zapłacić mandat za cenę pokazania psu morza. Na szczęście nic takiego nas nie spotkało.
Straż miejską widzieliśmy raz, nie byliśmy wtedy na plaży. Spotykaliśmy natomiast tam sporo innych psiarzy ze swoimi podopiecznymi co dodało nam odwagi. Po kilku dniach chodziliśmy bez skrępowania po plaży ciesząc się dość wietrzną pogodą.


Podejrzewam że fatalne zejście do plaży skutecznie zniechęcało mundurowych do częstego patrolowania . Trzeba przyznać że było dość niebezpieczne, kilkaset drewnianych, nierównych i osuwających się spod stóp stromych schodów nie należało do zalet, wielekroć w duchu modliłam się do wszystkich możliwych bóstw by nie poniosła Larego wyobraźnia i by nie ściągnął mnie ze schodów bo oboje przypłacilibyśmy to życiem.

Zastanawia mnie dlaczego obowiązuje zakaz wprowadzania psów na plażę i skąd on się wziął. Sprzątanie po psie szczególnie tam, gdzie bose stopy bezpośrednio stykają się z podłożem powinno być rzeczą oczywistą i bezdyskusyjną. Tym bardziej że sam właściciel przy odrobinie pecha może wdepnąć z kupę własnego psa, nie mówiąc już o tym że zapewne nie mógłby przejść obok psiej kupy obojętnie bo inni plażowicze by mu tego nie darowali.
Reakcje na Larego były tylko pozytywne, nie spotkałam się z ani jednym krzywym spojrzeniem mimo że Laremu zdarzyło się szczekać z podekscytowania. Sytuacja była odwrotna, wywoływał na twarzach ludzi a szczególnie dzieci uśmiechy, był zaczepiany i głaskany i nikomu nie przeszkadzała jego obecność.

Liczę że z czasem mentalność ludzi się zmieni, że zaczną przywiązywać większą uwagę do wychowania swoich psów i sprzątania po nich. Wtedy może nasz kraj otworzy się bardziej na ich obecność i my, psiarze będziemy mogli przebywać w miejscach publicznych nie narażając się na nietolerancję.


KSIĄŻKI !

Niezaprzeczalną atrakcją Jastrzębiej Góry były ogromne namioty z tanimi książkami. Można było tam odkopać prawdziwe skarby za bezcen. W ten sposób stałam się posiadaczką „Wszystko co usłyszałem od moich psów” Jona Katza za całe 8 złotych, „Wspaniałej Gracie” za 12 złotych, „Co Twój pies próbuje ci powiedzieć” Stalneya Corena za 12 złotych, „Polski na czterech łapach” za 9 złotych oraz „250 ras psów” Evy-Marii Kramer za 19 złotych (zawsze marzyłam o ilustrowanej, ładnej książce o rasach psów, po latach spełniłam marzenie za pół ceny :) )
Było jeszcze wiele innych książek które chciałam zdobyć ale trzeba było za coś jeść. Dlatego wszystkim gorąco polecam takie letnie księgarnie bo można sporo zaoszczędzić i zdobyć prawdziwe perełki.



Wyjazd mimo pogody był udany, Lary chwalony przez innych gości oraz samą gospodynię za dobre wychowanie (czy tyko ja w nim widzę diabła?) a my wypoczęci. Nie obyło się jednak bez przygody którą opiszę za jakiś czas :)
Z pewnością mogę polecić Jastrzębią Górę jako mini kurorcik nastawiony pozytywnie do psów, więc jeśli niestraszne wam kilkaset stromych schodków do plaży a wasz pies nie ma zwyczaju was po nich sprowadzać to z pewnością się tam będziecie świetnie bawić :)





A po powrocie z domu czekała na nas niespodzianka z Tchibo … ;) już niedługo pojawią się pierwsze recenzje!

O autorce

Fauka
Uwielbiam psy, fotografię i grafikę komputerową... i wspominałam że uwielbiam psy? Mogę o nich mówić i pisać godzinami, i robię to tutaj. Jeżeli chcesz mnie odnaleźć to szukaj w parkach, moim znakiem charakterystycznym jest tłusty labrador i kieszenie wypchane śmierdzącymi smakołykami.

13 komentarzy :

  1. Kupiłem "Polska na czterech łapach" za 10 zł i pozycja bardzo mnie zawiodła. Opisy są zbyt zdawkowe i mało zachęcające do odwiedzin. Jedyne co się przyda, to adresy hoteli i restauracji, które akceptują psy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodziewałeś się czegoś więcej po produkcie Pedigree? :P ładne obrazki, kredowy papier i trochę adresów miejsc które można odwiedzić z psem. Jeżeli powstanie kiedyś dobry przewodnik dla psiarzy to na pewno nie będzie stworzony przez Padigree. Ale jako inspiracja do odwiedzenia jakiś miejsc jest fajna, i dobrze wygląda na półce. Ale więcej niż 10zł bym za nią nie dała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję odwagi i podróży z psem. Byliśmy w tym roku nad morzem ale nasza Ada została w domu.
    Od nas podróż nad morze trwała 10 godzin !
    Piesa została w domu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda ja mieszkam we Władysławowie, nie w Jastrzębiej, ale to ta sama gmina i odkąd Fudzi mieszka ze mną nie spotkałam się tu z żadnym negatywnym podejściem do psów. Nawet więcej: straż miejska patrolująca plażę patrzy na nas często przychylnie (o ile się na tą plażę wybiorą). :PP

    A książki... tak tanie, że aż uwierzyć nie można. I archiwalne numery różnych czasopism. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale pięknie .. moje czlowieki wakacji w tym roku nie maja .. za to starają się nadrobic weekendami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia. Wspaniale spędziliście razem czas. Pozdrawiam ciebie i Larego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym nie była taka pewna, że ludzie by sprzątali po swoich psach na plaży. Jeśli nie sprzątają na trawnichach, chodnikach czy parkach, gdzie też mogą wdepnąć w odchody swojego psa (czego im życzę ;)) to i tam by nie sprzatali. Poza tym moim zdaniem jest dużo ieodpowiedzialnych właścicieli, tórzy puszczają agresywne psy bez smyczy i kagańca...
    Ech... w ogole w naszym kraju, brakuje kultury ze strony pscih właścicieli...

    OdpowiedzUsuń
  8. Fauka mam do Ciebie pytanie, gdyż wybieram się za niedługo do Jastrzębiej Góry z moim pupilem. Chodziłaś ze swoim psem po plażach strzeżonych i nie widziałaś mundurowych czy raczej starałaś się wybierać plaże niestrzeżone (bo tam chyba nie chodzą) z góry dziękuje za odpowiedź. Nie chciałabym jechać z psem nad morze i zostawiać go w pokoju

    OdpowiedzUsuń
  9. Chodziliśmy po wszystkich plażach :) z początku wybieraliśmy te niestrzeżone ale z czasem już nie patrzylimy gdzie idziemy i chodziliśmy wszędzie - nie było problemów. Mundurrowych widziałam raz i w dodatku nie na plaży, ludzie nie mieli nic przeciwko psów. Bardzo dużo psów tam spacerowało, ludzie nie specjalnie zakazami się przejmowali. Tabliczki z zakazem owszem, były ale nie na plażach tylko przed laskiem prowadzącym na plaże, można było ich nie zauważyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuje bardzo za informacje, mam nadzieję że również nie będę mieć problemów z moim yorkiem chociaż ona trochę hałaśliwa jest i wszystkich musi obszczekać :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Lary trochę szczekał z ekscytacji ;) małe pieski są bardziej akceptowane niż duże więc nie powinno być problemu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja niestety zawsze jeździłam na wakacje bez Tiny która zawsze trafiała do mojej cioci gdzie przez dwa tygodnie była rozpieszczana do tego stopnia, że po powrocie pies w ogóle nie chciał patrzeć na to co do miski dostawał.
    U nas jednak największą obawą była podróż gdyż moja psina ciężko znosi nawet przejazd z pod bloku do garażu, który znajduje się blok dalej.
    Zawsze więc wybieraliśmy opcje by pies został z opiekunem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na szczęście moja Daisy całą drogę czyli 8h praktycznie przespała ;) Faktycznie na plaży pełno psów mimo że jest zakaz ;) nikt nie zwracał mi uwagi mimo że ciągle szczekała ;/ i jeden dzień była chora ale poza tym nie było najgorzej :P

    OdpowiedzUsuń

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .