Spacerowy savoir-vivre


Posiadanie psa nieodłącznie wiąże się z potrzebą wyprowadzania go na spacer. Mniej lub chętniej codziennie obieramy zazwyczaj znane nam trasy nie bacząc na przeciwności losu takie jak pogoda czy brak czasu. Mieszkając w mieście nie da się uniknąć spotkań z innymi psami, zazwyczaj poznajemy okolicznych psiarzy i nasze relacje z nimi są dobre. Ale żeby nasze życie nie było zbyt beztroskie los rzuca nam kłody pod nogi w postaci właścicieli którzy z kulturą osobistą są na bakier, a wyobraźnię zostawili w domu.


Podczas spacerów z Larym spotykamy wiele znanych twarzy oraz pyszczków, wyprowadzając psa kilka razy dziennie spotykam tych ludzi tak często, że mówimy sobie już dzień dobry a nawet ucinamy sobie krótkie pogawędki. Jest też kilka psów z którymi Lary się nie lubi, zarówno ja jak i właściciele tych psów rozumiemy to i schodzimy sobie z drogi lub przemykamy obok siebie by nie doprowadzić do konfliktu. Cóż, psy również mają swoje antypatie a my to szanujemy.
Niestety są ludzie którzy tego nie rozumieją a ich kulturze mogę zarzucić wiele braków.
Takim właśnie braku kultury cechuje się pani X, właścicielka niewielkiej kudłatej suczki. Z nieznanych mi przyczyn suczka pani X nie lubi Larego, zawsze gdy go widzi zawzięcie go atakuje, Lary jest spokojnym psem, nie prowokuje innych lecz naturalnym odruchem każdego psa (i nie tylko psa) nie jest bierne stanie lecz kontratak. Tak więc Lary został już kilkukrotnie zaatakowany przez tą suczkę, pani zazwyczaj niechętnie i ociężale ją łapała.
Jak każda żyjąca istota uczę się na błędach, dlatego gdy widzę obcego psa lub psa którego mój pies nie lubi zawsze łapię go na smycz. Niestety pani X nie posiadła takiej umiejętności, i nigdy nie łapie swojej suczki na smycz kiedy my pojawiamy się na horyzoncie. Tak też było wczoraj.
Szliśmy z Larym naszą codzienną trasą gdy przez nami pojawiła się ta właśnie suczka, zaczęła nas zaciekle atakować a ja z trudem opanowywałam Larego w duszy się modląc, by smycz wytrzymała (Flexi to jednak mocny sprzęt jest) gdy pani spokojnie całą sytuację obserwowała nie racząc nawet swojego psa zawołać.
Nadeszła chwila w której puściły mi nerwy i wykrzyczałam do pani by łaskawie swoje grube siedzenie ruszyła i zabrała psa, zrobiła to równie ociężale co zwykle. Nie poprzestałam jednak na tym i zaczęłam zarzucać jej brak wyobraźni, kultury i pytałam retorycznie od czego dzierży smycz w ręku. Pani bardzo zbulwersowana oznajmiła że jej mały pies ma prawo biegać bez smyczy i kagańca (przy okazji atakując inne psy) a mój pies powinien mieć jeszcze kaganiec (zapewne by nie mógł uszkodzić jej agresora). Zagroziłam wtedy wezwaniem straży miejskiej i uświadomiłam ją o obowiązku trzymania psa bez względu na wielkość na smyczy w miejscach publicznych. Pani X mnie wyśmiała.
Zaskakujące jest to, że ta pani tak doskonale instruowała mnie na temat swoich praw, nie mając zapewne pojęcia że ja w przeciwieństwie do niej dowiedziałam się o moich prawach i obowiązkach. W województwie łódzkim pies powinien być w miejscach publicznych na smyczy – bez względu na rozmiar. Psom ras uważanych za agresywne należy zakładać również kaganiec. Straż miejska ma prawo również ukarać mandatem właściciela który nie posiada woreczków na psią kupę których pani oczywiście również nie posiadała.
Następnym razem nie będę straszyć, wezwę straż miejską lub po prostu odepnę smycz mojemu psu i będę obserwowała bieg wydarzeń.


Ta historia skłoniła mnie do spisania prostego savoir-vivre obowiązującego na spacerach. Jestem przekonana że większość czytających mojego bloga doskonale zdaje sobie sprawę z pewnych zasad obowiązujących na spacerach, ale mam również nadzieję że zajrzy tutaj taka przykładowa Pani X i weźmie sobie to do serca.



Jako odpowiedzialni i kulturalni właściciele psów powinniśmy:


  • Zapiąć naszego psa na smycz jeżeli biega luzem
    nawet jeżeli nasz pies jest niegroźny i posłuszny powinniśmy uszanować to, że druga osoba o tym nie wie i może mieć pewne obawy mijając naszego psa. Dlatego jeśli nie znamy napotykanej osoby z psem warto po prostu przywołać psa i ominąć z nim na smyczy przechodnia.

  • Pozwolić naszemu psu zapoznać się z drugim psem tylko wtedy, gdy jego właściciel wyraża na to chęć
    podchodzenie do kogoś na siłę wraz ze swoim psem rodzi konflikty i niechęć, nie wiemy jak napotykany czworonóg może się zachować w przeciwieństwie do jego właściciela. Jeżeli więc chcemy by psy się poznały musimy zapytać właściciela czy wyraża na to zgodę, lub po prostu pozwolić na to gdy wyraźnie widzimy że druga osoba nie ma nic przeciwko.

  • Pozwolić psom na zabawę tylko wtedy kiedy druga strona tego chce
    nie możemy po prostu odpiąć psu smyczy i pozwolić mu beztrosko pognać do drugiego psa, nie każdy ma czas lub ochotę na psie harce. Jeżeli chcemy by nasz pies pobawił się z innym powinniśmy zaproponować to jego właścicielowi i udać się w odpowiednie do tego miejsce.

  • Uszanować cudzą pracę
    zdarza się że spotykamy kogoś, kto w danym momencie ćwiczy z psem posłuszeństwo czy sztuczki. Nie powinniśmy wtedy podchodzić i przerywać ćwiczeń.

  • Obowiązkowo zapinać psa gdy napotykamy obcego lub nielubianego psa
    absolutnie nie wolno nam lekceważyć obcych lub co gorsza nielubianych przez naszego czworonoga psów. Gdy na drodze pojawia się taki osobnik należy podjąć wszelkie środki ostrożności by nie dopuścić do konfliktu.

  • Używać smyczy typu Flexi z głową
    takie smycze bywają prawdziwym utrapieniem, psy mimo że są pod rzekomą kontrolą plączą się między nogami, podbiegają do innych psów, przecinają drogę rowerzystom i pieszym. Czasami mam wrażenie że pewne osoby zapominają o magicznym przycisku blokady smyczy.

  • Mieć psa zawsze na oku
    nie zapominajmy o tym że na drugim końcu smyczy mamy psa, nie zapominajmy o nim tym bardziej gdy jest bez smyczy. Miejmy zawsze sytuację pod kontrolą i psa na oku by nasza reakcja była szybka.

  • W tłocznych miejscach prowadzić psa obowiązkowo na smyczy
    absolutnie nigdy nie puszczajmy psa luzem w miejscach gdy jest bardzo dużo ludzi i rowerzystów. Nie ma nic gorszego niż zagubiony w tłumie pies wchodzący pod nogi pieszym i pod koła rowerzystom. Warto zastanowić się ile w tłumie widzi pies, wystarczy klęknąć na ziemi i przekonać się, że widzi niewiele i łatwo może się zgubić.

  • Sprzątać po swoim psie
    tutaj nie trzeba tłumaczyć czemu, żeby trawniki były zielone a spacery bez niespodzianek pod podeszwą.

  • Odpinać psu smycz tylko wtedy, gdy wiemy że jest posłuszny
    jeżeli nasz pies nie potrafi wracać na przywołanie, a co gorsza ma w zwyczaju witać się z obcymi skacząc na nich ubłoconymi łapami powinniśmy najpierw popracować nad jego posłuszeństwem za pomocą długiej linki i garści smakołyków i dopiero gdy uzyskamy pewność że nasz czworonóg jest odwoływalny odpinać mu smycz.

  • Nie narzucać się innym
    jeżeli ktoś nie ma ochoty na kontakty swojego psa z innymi powinniśmy to uszanować.

  • Sprzątać psią sierść
    może brzmi to absurdalnie, ale bardzo często czeszemy psa właśnie na dworze. Ma to swoje zalety ponieważ dzięki temu kłęby sierści nie latają po pokoju i nie przyczepiają się nam do ubrań i mebli. Wiele właścicieli psów niestety po uczesaniu swojego psa zostawia w tym miejscu sierść która potem wygląda jak miejsce zbrodni na psie. Dlatego gdy wybieramy się na spacer w celu uczesania naszego czworonoga powinniśmy wziąć foliówkę na jego sierść lub po prostu czesać go w pobliżu śmietnika by wyrzucać do niego kłębki.


Jestem pewna że gdyby wszyscy przestrzegali tych zasad spacery byłyby przyjemniejsze i co ważniejsze – bezpieczniejsze dla naszych milusińskich.
A może wy macie jakieś propozycje na punkty które powinny pojawić się na tej liście, lub uwagi do tych które dodałam? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.




O autorce

Fauka
Uwielbiam psy, fotografię i grafikę komputerową... i wspominałam że uwielbiam psy? Mogę o nich mówić i pisać godzinami, i robię to tutaj. Jeżeli chcesz mnie odnaleźć to szukaj w parkach, moim znakiem charakterystycznym jest tłusty labrador i kieszenie wypchane śmierdzącymi smakołykami.

10 komentarzy :

  1. Nie doradzam „odpinania smyczy swojemu psu i obserwowania biegu wydarzeń”. Wystarczy po prostu odblokować smycz Flexi, wtedy też będziesz mogła poobserwować bieg wydarzeń jednocześnie nie łamiąc prawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej jak nasze 8 metrów się skończy, raz tak się stało i pofrunęłam za psem jak w kreskówce kończąc lot na trawniku. Od tamtej pory jestem ostrożna ;)

      Usuń
  2. Ja mieszkam w takiej okolicy, że właściwie tylko ja wyprowadzam moje psy codziennie na spacery. Prawie nigdy nie widuje innych ludzi z psami. Jeżeli spotykamy jakieś psy to, albo biegające luzem same, albo na łańcuchach na podwórkach. Mieszkam na wsi i tutaj prawie nikt nie troszczy się należycie o psy. A co do sprzątania, to przyznam się że nie sprzątam po moich psach. Jednak nie sądzę aby to komuś przeszkadzało, bo ludzie są przyzwyczajeni do widoku krowich placków na drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mieszkasz na wsi to nawet trudno by było psie kupy wyrzucić, no bo gdzie? Nie ma koszy :) Ani żadnego obowiązku też nie ma. Na szczęście!

      Usuń
  3. ja bym dodała jeszcze mały zapis dla ludzi nie zapsionych, a przynajmniej tych którzy w tej chwili są na spacerze bez swojego psa i bardzo chcą przywitać się z obcym psem... Niestety panuje przekonanie, że każdy pies kocha klepanie po głowie i jednoczesne pochylanie się nad nim- to jest nagminne! I niestety mój kochający ludzi border wychodzi zazwyczaj na agresywnego psa...

    Sama również muszę przyznać, że nie sprzątam po psie z prostego powodu- nie mamy śmietniczek na psie kupy, a do zwykłej wyrzucić nie mogę- jakoś sobie nie wyobrażam chodzenia parę godzin z psią kupą w kieszeni...

    w moim małym miasteczku osoby chodzące z psami na smyczy mogę policzyć na palcach jednej... nooo, obu dłoni, niestety dużo większa liczba psów chodzi sobie samopas mając domy i właścicieli. Już pomijam to, że odganianie się od nich za każdym razem jest bardzo uciążliwe ale gorsze jest chyba to, że zbieram baty za kupy tych psów na trawnikach przed posesjami innych ludzi. Wystarczy, że mój pies zatrzyma się, żeby coś powąchać i już leci sąsiadeczka z domu by zwalić na mojego psa zrobienie tych 4rech kup na jej trawniku... Bo to takie łatwe opieprzyć kogoś kto akurat ma ewentualnego winowajcę na smyczy... A prawdziwi 'zafajdacze trawników'? przecież psa bez właściciela nie opieprzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety sprzątanie bywa trudne właśnie ze względu na brak śmietników. Nie wiem dlaczego, ale w Łodzi ćwierćinteligenci w dresach nie mogą znieść w okolicy niczego co ma za zadanie wprowadzić czystość, odmalowane budynki muszą pomazać a śmietniki zniszczyć. Przez chwilę stał śmietnik z takim fajnym podajnikiem foliówek, były one przez kilka godzin, komuś były bardzo potrzebne i zabrał wszystkie. Czasami nie sprzątnę też kupy ponieważ boję się wejść na trawnik, jest tak zaminowany że musiałabym po drodze pozbierać wszystkie kupy by dotrzeć do tej mojego psa.

      U nas też biega sporo psiaków bez kontroli, na szczęście są bardziej zsocjalizowane niż psy wyprowadzane na smyczy i pięknie csują i unikają konfliktów. Zdarzają się agresorki ale i z nimi sobie radzę.

      Co do ludzi muszących pogłaskać psa, z Larym nie ma problemu, to labrador, mogą się nachylać, przytulać, zaglądać w zęby ważne że w ogołe się interesują. Ajs sam sobie z takimi radzi, szczeknie, warknie, kłapnie zębami i słyszymy tylko "taki ładny, malutki i groźny?"

      Usuń
    2. Hm, a dlaczego nie można u Was wrzucić psiej kupy do zwykłego śmietnika?

      Usuń
  4. Super post! Kazdy właściciel psa powinien znać i przestrzebać tych zasad. Mnie osobiście bardzo denerwuja niesprzątniete włosy, bo mój szczeniak łąpie je w pysk.
    Ah, i takie panie włascicielki co uważaja, że ich piesek jest najwspanialszy, najgrzeczniejszy i najmilszy śa beznadziejne. Wlaściciel jest odpowiedzialny za wszystko co robi jego pies, więc potrzebna jest wypbrażnia i najzwyklejsze "myslenie za psa"

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie wymienione tu zasady savoir-vivre wydawałyby się logiczne, wynikające nie tylko z kulturalnego zachowania, ale również z dbania o bezpieczeństwo swoje i psa. Tylko właśnie, zawsze znajdzie się ktoś, komu do logiki daleko. Tak też mam na osiedlu, gdzie mały "pimpek" pogryzł mi psa, jak ten był szczeniakiem. Tylko ten mój szczeniak waży dziś jakieś 40kg a pimpek dalej został mały i do tego wiecznie lata bez smyczy i sam. Podobno nikomu nic nie zrobi, a dzieci pogryzionych przez niego jest pełno. Jego właściciele nie potrafią też zrozumieć, że mój pies pragnie zemsty. I to ja muszę się szarpać z psem, jak pańcia tamtego otwiera po prostu drzwi na oścież.... Ugh, czasami ludzie są beznadziejni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram poprzednie komentarze.
    1/ sprzątam kupy po psie, ale robię to na osiedlu tylko ja, raz tylko widziałam jeszcze innego sprzątającego, koszy nie ma, muszę wędrować do najbliższego śmietnika,
    2/ widzę na trawnikach sierść psów, ludzie nie sprzątają sierści, ja robię to w domu,
    3/ są właściciele, którzy nie wychodzą na spacer z psem tylko wypuszczają psy z bloku, te biegają gdzie chcą, kupy robią nawet w piaskownicy, podbiegają do mojego psa i mam problem
    4/ nawet ci, którzy wychodzą z psem na spacer w dużej części nie trzymają psa na smyczy, pies również biega i robi kupy gdzie chce, można tylko zwracać uwagę, ale komentarze są czasem chamskie, kiedyś zareagowałam w ten sposób,że udałam robienie zdjęcia telefonem, zaraz właściciel zapiął psu smycz.
    5/ część właścicieli psów rozumie niechęć niektórych psów do siebie i ugodowo schodzimy sobie z drogi, inni celowo prowokują konflikt, czasem wokół jest tyle psów, że nie mam wolnej drogi, żeby uniknąć konfrontacji
    6/ nikt nie wspomniał o dzieciach, których ani rodzice, ani szkoła nie uczy zachowania wobec psów, mój bardzo żywo reaguje, gdy dzieci odbijają niedaleko piłkę o drogę, czy ścianę domu (a to przecież zabronione), biegają z krzykiem obok, mój nic im nie zrobi, ale jakiś bezpański pies może je pogryźć, dzieci też powinny przestrzegać pewnych zasad zachowania
    7/ właściciele małych psów uważają, że psy mogą biegać luzem bo przecież nie zagryzą dziecka, ale słyszałam o wielu pogryzieniach dzieci w nogę, ale o tych sprawach jest cicho, najwyżej właściciel płaci za zniszczone spodnie

    OdpowiedzUsuń

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .