Wychowuję nie tresuję – kampania czy marketing?

W maju ubiegłego roku ruszyła kampania społeczna Wychowuję Nie Tresuję, założenia takiej działalności były szczytne i godne pochwały. Akcja miała zbadać najczęstsze problemy Polaków z psami poprzez największe społeczne badanie, jak i również edukować dzieci i dorosłych w kwestii postępowania z psami. Godne pochwały prawda? Rzeczywistość okazała się jednak nieco inna, trzeba zejść na ziemię.

       Będę się czepiać, zacznę od samej nazwy akcji, od różnicy między wychowaniem a tresowaniem, i dlaczego tresura nie jest niczym negatywnym.  
Wychowanie może być dobre, może być również złe, polega ono na nauczeniu w tym wypadku psa określonych zachowań będących poprawnych w adekwatnej do nich sytuacji. Dobrze wychowany pies nie ciągnie na smyczy, nie szczeka w uciążliwy sposób, nie skacze na gości. Wszystkie poprawne zachowania wymagają wychowania dzięki czemu zwierze może uniknąć nieprzyjemności powstałych wskutek złych zachowań. Psa wychowujemy (a przynajmniej powinniśmy) od pierwszych chwil w domu, ustalamy określone zasady które w przyszłości zaowocują przyjemnym wspólnym życiem.
Tresura kojarzy nam się z czymś złym, nie wiem jak Wam ale mnie na słowo tresura przed oczami pojawiają się umęczone tygrysy w cyrku i człowiek w śmiesznym kostiumie i z przerażającym batem. Ale tresura nie musi wcale tak wyglądać, ba – żyjemy w 21 wieku, w naszych czasach poglądy na tresurę zostały radykalnie zmienione i już coraz mniej ludzi uważa, że zwierzęciu należy się pokazanie kto tu rządzi, i wymuszenie na nim odpowiednich zachowań poprzez wywołanie stresu i bicie. Tresura różni się od wychowania tym, że nie służy nauczeniu zwierzęcia podstawowych zasad życia w naszym świecie, lecz służy nauczeniu zwierzęcia pożądanych przez nas zachowań typu komendy i sztuczki. Obecnie słowo tresura zastępuje się słowem „szkolenie” czy też „wyszkolenie” ze względu właśnie na nieprzyjemne skojarzenia. Jednak tresura nie oznacza wymuszania czegoś na zwierzęciu, sposób w jaki przebiegać będzie tresura zależy jedynie od nas. Zatem w samej nazwie kampanii jest pewna nieścisłość.

       Następnym problemem tej akcji jest podejście do samej istoty szkolenia. Są trzy główne techniki które stosuje się w szkoleniu – tradycyjna, pozytywna i „pośrednia”.

Metoda tradycyjna jest już coraz rzadziej stosowana, polega na wymuszaniu od psa zachowań i karaniu go za ich niewykonanie. Nagrody w niej występują rzadko bądź wcale. Wywołuje to u psów ogromny stres, hamuje szybki rozwój, występuje zerowa chęć współpracy ze strony psa, pies poddaje się woli człowieka jedynie ze strachu. W metodzie tradycyjnej stosowane są kolczatki, dławiki i obroże elektryczne.

Metoda pozytywna jest zupełnym przeciwieństwem metody tradycyjnej. Polega na nakłanianiu psa do wykonania danej czynności, naprowadzaniu na nią psa przy pomocy nagród i klikera. Wszystkie pozytywne reakcje są nagradzanie, złe zachowania są ignorowane i zamieniane w dobre zachowania. W szkoleniu pozytywnym stosuje się szelki lub obroże, wyżej wymienione akcesoria są niedopuszczalne.

Metoda „pośrednia” to moja ulubiona technika szkolenia psów, mimo że pracuję również metodą tylko pozytywną. Polega ona na stosowaniu zarówno kar jak i nagród w szkoleniu psa, gdzie kary są zdecydowanie rzadziej stosowane niż nagrody. Karanie psa sprowadza się do stanowczego i groźnego powiedzenia np. „nie” bądź krzyknięcia, oraz ewentualnego szarpnięcia smyczą. Niedopuszczalne jest jakiekolwiek bicie psa. Nie wymaga się na zwierzęciu rzeczy, których w pełni nie opanował w związku z czym nie można karać psa za nie wykonanie komendy której uczy się od niedawna. Natomiast jeżeli pies w trakcie sesji szkoleniowej, kiedy już w pełni wie że nie może tak po prostu sobie odejść – odchodzi, można zastosować korektę w postaci groźnego i stanowczego „nie” lub szarpnięcia smyczą. W sytuacjach podbramkowych dopuszczalne jest użycie kolczatki czy dławika.(tylko podczas sesji treningowej). Niektórzy dopuszczają również obroże elektryczne, ja jestem jednak ich zdecydowaną przeciwniczką.

Jestem zwolenniczką wybierania metody indywidualnie do psa, ponieważ z doświadczenia wiem że nie każdy pies będzie dobrze i efektownie pracował np. metodą pozytywną, a świetnie zareaguje na metodę „pośrednią”, natomiast delikatny i niepewny siebie pies fatalnie zareaguje na jakąkolwiek korektę, natomiast pięknie się otworzy będąc szkolonym pozytywnie.

     Niestety prowadzący akcję Wychowuję Nie Tresuję tego nie wiedzą, i tu rodzi się problem.
Uczestniczyłam już w dziesiątkach dyskusji na temat metod wychowawczych, w których ja nie negowałam żadnej metody, natomiast organizatorzy akcji potrafili nawet mnie oczerniać i insynuować, że krzywdzę swoje psy. Podpierali się badaniami do których źródeł nigdy, nawet na prośbę nie podawali adresów.
Organizatorzy byli (i są) przekonani, że jedyną słuszną i dopuszczalną metodą szkolenia psów jest metoda pozytywna, przez co ich akcja jest tylko subiektywnym wyobrażeniem na temat szkolenia psów.
Użytkownicy biorący udział w dyskusji, mający zdecydowanie inny pogląd niż organizatorzy akcji zostali nazwani „trollami” i ich konta zostały zablokowane,. Dlatego dyskusja przeniosła się na pewne popularne i bardzo duże forum o psach, gdzie wypowiadały się osoby z dużym doświadczeniem w kwestii wychowania psów. Opinie na temat WNT były niemal jednoznaczne – negatywne. Wyszły też ciekawe fakty dotyczące głównej specjalistki akcji, pani Anety Awtoniuk.

     Otóż pani Aneta Awtoniuk jest zdeklarowaną zwolenniczką metod pozytywnych, chociaż ja pokusiłabym się o stwierdzenie że jest wręcz fanatyczką tych metod. Mimo że jest behawiorystą ma niewielkie jeszcze doświadczenie z psami, lecz mimo to jej wypowiedzi są bardzo odważne, niewyobrażalnym dla pani Anety jest to, że może nie mieć racji. Potrafi podważyć wiedzę i doświadczenie osób pracujących w zawodzie o wiele dłużej, i mających o wiele większe doświadczenie. Pani Aneta Awtoniuk znana jest z tego, że pisze do miesięcznika „Mój Pies” oraz prowadzi mało popularną szkołę dla psów w Warszawie (nikt z moich znajomych warszawskich psiarzy do tej pory jej nie znał). 
Jej pies, Frodo jest zaprzeczeniem jakichkolwiek wyobrażeń na temat psa szkolonego pozytywnie, zamiast psa radosnego, chętnie pracującego i energicznego pojawia nam się obraz psa flegmatycznego, zgaszonego i słabo skupionego na przewodniku. Jednym z dowodów na to jest pewne nagranie, na którym pies ucieka wręcz od właścicielki. Nagranie oczywiście jest niedostępne.
Na koniec dodam, że z pewnych źródeł dowiedziałam się, że pani Aneta ukończyła jedynie kurs korespondencyjny COAPE, w ten sposób zostając behawiorystą.
Dyskusję na temat Wychowuję Nie Tresuję można przeczytać tutaj - DYSKUSJA

     Odniosę się teraz do docelowej idei kampanii – do badań. Miały zostać przeprowadzone w całej Polsce, miała być akcja edukacyjna a wyszło wielkie nic. Wyników badań nie podano, na moje pytanie zadane na facebooku odnośnie wyników badań odpowiedziała mi cisza. A edukacja? Jedyne ślady edukacji to artykuły pojawiające się co jakiś czas na ich stronie. To wszystko.

     Czym zatem jest w moich oczach ta cała kampania? Wielkim chwytem marketingowym. Nie mogę oprzeć się przekonaniu, że pani Aneta Awtoniuk jest lepszym managerem niż behawiorystą, akcja WNT jest jedną, wielką reklamą jej szkoły dla psów, ponieważ na każdym kroku akcja ja jest sygnowana nazwą owej szkoły. Pani Aneta jest wszędzie – w tej akcji, w telewizji, w gazetach, wszędzie figuruje jako specjalista, lecz kto ma większe pojęcie na temat psów widzi braki. 

Zatem zapowiadało się ciekawie, liczyłam na rewolucję, a wyszło jak zwykle.

_______________________________________________________


A teraz zboczę z tematu. Czy filmowaliście już wiosenne harce swoich psów? jeżeli tak, prześlijcie mi je na email - liberinoctu@gmail.com . Wszystkie otrzymane filmiki posłużą do zrobienia przeze mnie jednego, długiego filmu pokazującego psią radość z wiosny :)

O autorce

Fauka
Uwielbiam psy, fotografię i grafikę komputerową... i wspominałam że uwielbiam psy? Mogę o nich mówić i pisać godzinami, i robię to tutaj. Jeżeli chcesz mnie odnaleźć to szukaj w parkach, moim znakiem charakterystycznym jest tłusty labrador i kieszenie wypchane śmierdzącymi smakołykami.

6 komentarzy :

  1. No aż mnie ciarki przechodziły ja czytałam Twoją wypowiedź. Otóż ja znam szkołę Azorres, co gorsza zapisałam do niej Bonza - nigdy jej nie skończyliśmy, bo asystentki zupełnie sobie nie radziły z nim i jego potrzebą kontaktu z innymi psami. Co lepsze, zamiast zalecić np. kastrację albo korektę czy cokolwiek, Awtoniuk proponowała psychotropy.
    Potem przez długi czas wydawało mi się, że metoda pozytywna jest jedyną dopuszczalną. Na szczęście ktoś na dogomanii włożył trochę czasu żeby mi wyłożyć korespondencyjnie dlaczego tak nie jest.

    Z bliskiego źródła zaangażowanego w psie środowisko wiem, że ta instruktorka nie skończyła nawet kursu vide nie jest behawiorystką, ponieważ Gałuszka, który prowadził jej dyplom nigdy nie dostał końcowej pracy. Tzn może teraz coś się zmieniło, nie wiem.

    No i generalnie nie robi to dobrze psiemu środowisku, że ktoś kto ma swoją rubrykę w dużym czasopiśmie, regularnie występuje w tv jako naczelny behawiorysta, uważa siebie za nieomylnego.

    A jeszcze istotna sprawa - klikaniem w złych momentach można dużo zepsuć. I tak w szkole dla psów klikaliśmy psu kiedy usiadł w pełnym podekscytowaniu i w szale emocji, ledwo dotykając pupą ziemi. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie że się wypowiedziałaś, w Warszawie bywam rzadko, nie jestem tak obeznana, nie miałam osobistej przyjemności poznać panią Anetę.
    Przeraziło mnie to co napisałaś, proponowanie psychotropów dla psa tylko dlatego, że się nadmiernie ekscytuje i nie potrafi skupić wśród psów? kpina. Czymże jest korekta, nawet ostra w porównaniu do faszerowania psa chemią? tym bardziej, że szkolenie służy temu by powoli psa nauczyć pracy w środowisku rozpraszającym, tym jest dla niego praca w grupie. Myślę że pani Aneta nie podołałaby mojemu labradorowi 3 lata temu, mojemu Ajsowi tym bardziej. Ciarki mnie przechodzą, że taka osoba afiszuje się w mediach i śmie innym doradzać.

    Co do klikania, są fajne ćwiczenia "na sucho", nie wiem jak w Azorres, ale w innych szkołąch na początku uczy się zasad klikania na ludziach, uczestnicy między sobą pracują klikając siebie nawzajem i ucząc, jak to prawidłowo powinno działać.

    Piszesz ciekawego bloga, często czytanego a w dodatku jesteż z Warszawy, fajnie by było gdybyś uprzedziła warszawiaków przed tą szkołą, opisała swoje doświadczenia. Nie można się godzić na takie coś, może to się skończyć fatalnie dla jakiegoś psa. Nie każdy pies dobrze reaguje na klikanie, są psy twarde które muszą być sprowdzane na ziemię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zacznę od tego, że udostępnię Twój artykuł na fejsie:)
    Hm, do tej pory nie robiłam czarnego PRu tej szkole bo wychodziłam z założenia że mój pies bywa problematyczny, ale większość "normalnych" psów czegoś się nauczy. No i przecież wszyscy tacy zachwyceni "Wychowuję - nie tresuję" a widocznie to ja źle klikam albo czegoś nie ogarniam, że nie pieję z zachwytu:P
    Ale jak piszesz, że na dogo też są bunty i generalnie mój pies nie jest jedynym, który potrzebuje metody pośredniej to faktycznie warto napisać jak to było.

    A klikanie na sucho obserwowałam na kursie kształtowania, fajne ćwiczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wychodzę z założenia, że metody pozytywne są świetne dla słabych, delikatnych lub nawet czasem strachliwych psów. Wiadomo że szarpnięcie czy krzyknięcie na takiego psa wyrządzi więcej szkody niż pożytku, bardzo fajnie takie psiaczki zyskują pewność siebie przy szkoleniu MP. Psa twardego, pewnego siebie można też wyszkolić MP ale trwa to dłużej, i jest trudniejsze. Są rzeczy które powinny być opanowane szybko np. wracanie na zawołanie czy komenda "stój" i nie ma czasu na pieszczenie się z takim psem, są psy które można i 6 lat jednej komendy za pomocą MP uczyć a i tak będą problemy, bo te psy po prostu potrzebują by ktoś im pokazał, że żartów nie ma. Mój labek to taki twardziel, niczego się nie boi, jest pewny siebie, szkolony MP miał mnie po prostu gdzieś, bo gdy znalazło się coś co było ciekawsze od nawet wędzonego kurczaka, to po prostu wiedział że może mnie sobie olać bez konsekwencji. Wtedy poszłam do cudownej szkoły dla psów (JB w łodzi) i tam pokazano mi, że mój pies to rozpieszczony ignorant. I wtedy nauczyłam się twardej i bezwzględnej postawy, moje krzyczenie na psa uratowało mi życie 2 dni temu. Jechałam z nim rowerem i mijaliśmy psa, mój pies zazwyczaj grzecznie biegnie przy rowerze i psy ignoruje, ale wtedy yorek na flexi go zaatakował, mój pies w jednej chwili wyskoczył do niego, i w ostatniej chwili kiedy smycz już się napinała ryknęłam na niego, pies z miejsca się wycofał i dalej biegł przy mnie. Jak mogłabym to pozytywnie rozegrać? musiałabym wcześniej pozbierać zęby z chodnika.

    Ja uznaję klikanie przy sztuczkach, nagradzanie też bardzo lubię, ale kiedy mój pies odmawia wykonania czegoś, co już opanował to jest korygowany. Drugiego psa skzolę pozytywnie bo korekty go zamykają, chociaż też potrafię ryknąć ale w sytuacjacjach podbramkowych kiedy np. radośnie biegnie prosto pod koła samochodu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chodziłam z moją suczką do szkoły, w której potrafiono dobrać metodę do psa. Mieliśmy w grupie agresywnego boksera, który czasami był ostro traktowany przez instruktora (szarpnięcie smyczą, niekiedy siłowe zmuszenie do wykonania polecenia). Na początku miałam sporo wątpliwości, czy jest to dobre. Ale ostre i konsekwentne szkolenie (oczywiście połączone z sowitym nagradzaniem wszystkich dobrych zachowań) dało niesamowite efekty - kurs opuszczał zupełnie inny pies. Zdarzyło się też, że sama na zajęciach szarpnęłam smyczą, kiedy moja psina nie chciała warować. Natychmiast dostałam burę, że w stosunku do mojego psa taka metoda nie zadziała, bo się wystraszy i nie będzie chciał pracować.
    Kiedy po ukończeniu kursu potrzebowałam rady i konsultacji - postanowiłam skorzystać właśnie z usług Anety Awtoniuk (poleciła mi ją znajoma, która była ze swoim psem na kursie posłuszeństwa u niej - wiedziałam więc, że stosuje MP i oczekiwałam, że doradzi coś odpowiedniego dla mojej suki). Sesja trwała dwie godziny i choć byłam sceptyczna na początku (konsultacja pani Awtoniuk nie kosztuje mało) uważam, że były to wspaniałe dwie godziny. Dostałam bardzo konkretne rady jak postępować w określonych sytuacjach.

    @Pies w Warszawie - szokujące jest to, co mówisz o psychotropach...

    Mimo wszystko, nie potępiałabym całkowicie tej akcji, bo ma też swoje pozytywne strony - zwraca uwagę na potrzebę pracy z psem, a nie załatwiania wszystkich problemów przez krótką smycz i kolczatkę.
    Trudno też zarzucać akcji, że jest akcją marketingową - nie bądźmy naiwni. Jeżeli jej pomysłodawcami są komercyjne firmy (redakcja gazety i szkoła), to oczywiste jest, że robią sobie w ten sposób promocję i trudno mieć o to pretensje.
    Ale zgadzam się z tym, że metodę należy dobierać do psa. I choć pewnie każdy wolałby szkolić tylko pozytywnie, to rzeczywiście, nie zawsze to przyniesie właściwe efekty.

    A, i jeszcze... Też czekałam na wyniki tak hucznie zapowiadanych badań...

    OdpowiedzUsuń
  6. Klikanie na sucho jest bardzo fajnym ćwiczeniem i z perspektywy klikającego jak i klikanego. Większość swoich błędów w klikaniu poprawiłem będąc w roli klikanego. Jak raz poczuje się frustracje związaną z niekonsekwentnym klikaniem, to później o wiele bardziej przykładasz się do klikania. Drugim fajnym ćwiczeniem jest klikanie na zdarzenie, gdzie jedna osoba upuszcza przedmiot na ziemię a druga ma kliknąć dokładnie w momencie jego lądowania. Od razu wychodzą braki związane z refleksem.

    Osobiście stosuję metodę pośrednią, którą nazywam „parentalną”. Psa trzeba po prostu zrozumieć, nawiązać z nim kontakt i włożyć w niego kupę pracy. Trzeba być niesamowicie cierpliwym i spokojnym, gdy uczy się go nowych rzeczy, ale konsekwentnym i bezpośrednim, gdy kombinuje podczas wykonywania dobrze mu znanych poleceń.

    Co do WNT, to przyznam, że polubiłem ich stronę na facebook'u, ale parę miesięcy temu zwątpiłem i „odlubiłem”. Choć miałem nadzieję, że ten projekt coś zmieni, zgadzam się z Fauką. Lubię Twoje teksty i cieszę się, że wróciłaś do pisania na wiosnę. :)

    OdpowiedzUsuń

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .