Pies dla dziecka

Dawno, dawno temu (albo wcale nie aż tak dawno) kiedy byłam jeszcze uczennicą podstawówki większość z dzieci chciała mieć psa, również ja. Miałam psa, była to pudlica o imieniu Najka. Niestety Najka była dwa lata starsza ode mnie, i kiedy ja dopiero zaczynałam być świadomym człowiekiem, ona się starzała i nie miała tyle sił na zabawy i wycieczki co młody pies, w dodatku była psem mojej mamy. Porozumienie nawiązałyśmy później, ale nie o tym jest dzisiejszy wpis.

   Chęć posiadania psa lub też innego zwierzątka (ale głównie psa) od lat się nie zmienia. Prawie każde dziecko chce mieć najlepszego przyjaciela człowieka i wierci rodzicom dziurę w brzuchu, by zgodzili się na psa. Dla dziecka wydaje się to być wspaniałą przygodą i czystą przyjemnością, rodzice zazwyczaj widzą brudny obowiązek. Niestety cała reszta się zmienia.

    Za moich czasów (wiem, fatalnie to brzmi) chciało się po prostu psa, jakiegokolwiek. Nie ważne czy to był dorosły pies czy też szczeniak, jak wyglądał i jakiej był płci. Każdy napotkany na ulicy bezpański pies był idealnym kandydatem na naszego psa, i chcieliśmy dać mu dom.
Co prawda ja już wtedy interesowałam się psami, wraz z moją przyjaciółką znałyśmy książkę „Rasy psów” na pamięć i obie byłyśmy wierne labradorom, ale mimo wszystko bardzo chciałyśmy jakiegokolwiek psa. Wśród dzieci rzadkością był pies rasowy, rodzice gdy się zgadzali na psa decydowali się na zwykłego kundla. Wspomnienia pierwszych, własnych kundli ma prawie każdy człowiek – moja mama, moja babcia, mój wujek i pewnie wiele innych ludzi. Wierny kundel towarzyszący naszym włóczęgom i przygodom. Ja również mam takiego kundla, jest nim Ajs.

    Teraz sytuacja nieco się zmieniła, na gorsze. Wśród dzieci nie widuję już kundli. Wszystkie dzieci w mojej okolicy biegają z rasowymi (oczywiście z pseudohodowli) pieskami takimi jak york, shih tzu , labrador, owczarek niemiecki. Wśród dzieciaków panuje moda na rasowe psy, i już pospolity kundel nie jest w stanie sprostać ich wymaganiom. Nie wiem czy jest to kwestia wychowania, samej mody czy poprzeczki którą cały czas podnoszą dzieci odnośnie swoich wymagań.  
Jedno jest pewne – rodzice mają na to wpływ.

    Tu apel z mojej strony – drodzy rodzice, pokażcie dzieciom że rasa psa tak naprawdę nie ma znaczenia, że pies nie jest modnym gadżetem lecz żywą istotą, i że bez względu na rasę czy jej brak będzie tak samo wspaniałym towarzyszem.
Pokażcie swoim dzieciom, czym są schroniska dla zwierząt, dlaczego tam należy kierować swoje kroki po przyjaciela, i dlaczego należy się im pomoc. Budujcie w swoich pociechach świadomość, empatię i potrzebę niesienia pomocy. Nie wychowujcie kolejnych egoistów, uświadomcie im że pies to nie kolejny modny gadżet, a żywa, czująca istota, przyjaciel i obowiązek za który jesteśmy odpowiedzialni. Musicie zadbać o to, by wasze dzieci gdy dorosną były odpowiedzialnymi i wrażliwymi ludźmi, którzy zwierzęta traktują jak równych sobie, nie jak przedmioty. Wszystko w Waszych rękach, to od Was zależy jakich ludzi wychowacie, od Was zależy jaki będzie świat wraz z następnym pokoleniem, za które Wy jesteście odpowiedzialni.


    Kwestia edukacji pod względem niesienia pomocy czy to innym ludziom, czy zwierzętom tak naprawdę leży. Nie znam rodzica który zabrałby swoje dziecko do schroniska dla zwierząt czy hospicjum, by budować w dziecku świadomość że inni mają gorzej, i my będąc w lepszej sytuacji możemy choć trochę ułatwić im życie. Stawiamy na edukację dzieci, na ich rozwój intelektualny, na to by w przyszłości potrafiły zarobić na siebie pieniądze, ale pomijamy rozwój empatii i wrażliwości. Niestety bez tych ostatnich cech człowiek jest w pewien sposób upośledzony, ponieważ na intelekt nie składa się tylko i wyłącznie wiedza i umiejętności, ale również wrażliwość i empatia.
Warto by dzieci były świadome tego, czego na co dzień nie widzą.

O autorce

Fauka
Uwielbiam psy, fotografię i grafikę komputerową... i wspominałam że uwielbiam psy? Mogę o nich mówić i pisać godzinami, i robię to tutaj. Jeżeli chcesz mnie odnaleźć to szukaj w parkach, moim znakiem charakterystycznym jest tłusty labrador i kieszenie wypchane śmierdzącymi smakołykami.

7 komentarzy :

  1. Choć zgadzam się z ogólną tezą i celem Twojego artykułu, nie rozumiem jaki ma to związek z tym, czy pies jest rasowy czy nie. To znaczy, rozumiem Twój tok myślenia i nie zdziwiłbym się jeżeli te dwie rzeczy byłyby skorelowane, ale moim zdaniem nie uderzyłaś w sedno.

    Rasa ma znaczenie. Różne rasy mają różne predyspozycje. Największym problem jest to, że ludzie uważają, że jak kupią „inteligentną rasę” to pies sam nauczy się wszystkich sztuczek – a prawda jest taka, że w każdego psa trzeba włożyć sporo pracy, aby mieć tego wspaniałego towarzysza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zrozumiałam artykuł tak, że dziecko chce mieć psa danej "rasy" ale nie ze względu na jej predyspozycje, tylko na wygląd i popularność wśród reszty znajomych. I tutaj różnica między "rasowym" a kundlem, jest tylko w modnym wyglądzie pieska, czyli dla niego i jego rodziców rasa i cechy psa są drugo-, albo nawet trzeciorzędową kwestią, zaraz po wyglądzie i cenie.

    Nie miałam kontaktu z psem "inteligentnej rasy" jak Border czy Owczarek Niemiecki, ale ostatnio mam porównanie między moim psem, a psem chłopaka i powiem szczerze: pies silnie umotywowany jedzeniem/piłką to raj! Bez kar, bez strofowań, tylko metody pozytywne i dla jedzenia zrobi wszystko - dla mnie chodzący cud:) (w porównaniu z moim, który na kiełbasę nie spojrzy widząc innego psa)
    Praca, praca, praca...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pies w Warszawie - dobrze zrozumiałaś :)
    Pisałam o dzieciach, dla których pies nie jest już tym , czym był dla mojego pokolenia, i spełnia bardziej rolę modnego gadżetu niż przyjaciela. Artykuł tyczy się również rodziców, którzy spełniają marzenie o modnym, rasowym gadżeciku bez zastanowienia się nad potrzebami psa. Dla takich ludzi (jest ich bardzo dużo) rasa to jedynie wygląd. Kto normalny kupi dla 9 latka owczarka niemieckiego i zwali na dziecko odpowiedzialność za spacery? ja byłam świadkiem, jak właśnie takiemu 9 latkowi wyrwał się ze smyczy podrośnięty owczarek i uciekał na skos przez ulicę, a dziecko za tym psem. Gdzie tutaj wyobraźnia? Tak samo nie rozumiem, czemu terier miałby być dobrym wyborem dla dziecka. Widuję też dzieciaki wyprowadzające labradory, ale t psy też rosną i w pewnym momencie to labradory wyprowadzają dzieci, ale po roku czasu już ich nie mają, wiadomo gdzie trafiają.

    Jeżeli ktoś nie chce drogiego psa, nie interesują go rasy psów, nie ma ochoty nawet przeczytać ich charakterystyki niech weźmie po prostu małego, łagodnego kundla, i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, nie do końca się zgodzę z tym, że w dzisiejszych czasach dzieciom nie zależy na psie jako takim a na konkretnej rasie- choć uważam, że dla dziecka pies zawsze będzie gadżetem... Napisałam 'nie do końca' bo z pewnością są dzieciaki które chcą yorka tylko dlatego, że tak słodko wygląda lecz niestety częściej się spotykam z tym, że gdy dziecko prosi o pieska jest mu wszystko jedno jaki to będzie piesek, ale rodzicom już nie. Słowa 'jak już ma być pies to niech chociaż jakoś wygląda' są najczęściej słyszanymi przeze mnie słowami padającymi z ust rodziców... To rodzice jednak najczęściej sugerują dzieciom rasę i kupują z pseudohodowli- bo taniej a 'przynajmniej jakoś wygląda'. Teraz pies dla dużej części dorosłych ludzi jest swojego rodzaju 'wizytówką'. Fajnie jest móc powiedzieć znajomym, że to 'rasowy' pies.

      Usuń
  4. Całkowicie się z tobą zgadzam, ale niestety co zrobić, skoro często to właśnie rodzice są takimi snobami i chcą rasowca ze względu na jego wygląd i rasowość. Ja pamiętam mojego pierwszego psa bardzo słabo. To znaczy to był pies mojej mamy. Mały kundelek Kacperek. Wzięliśmy go ze schroniska kiedy miałam 2 lata. Miałam go 4 lata, bo kiedyś ktoś go otruł. Mało go pamiętam, ale i tak za nim tęsknię, bo mógłby żyć do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  5. pies dla dziecka powinien być przede wszystkim wytrzymały. A ponoć yorki, jako teriery takie są. Choć ich wygląd raczej na to nie wskazuje ;-) Dodatkowo właściwości ich okrywy włosowej (nie alergizują) jest kolejną zaletą
    Dlatego wybierałabym psa ze względu na rasę – mogę wybrać parametry wielkości, wytrzymałości czy możliwość wystąpienia alergii.

    Wybieranie psa z pseudohodowli, to zupełnie inny problem. Dotyczy ogólnie wszystkich przyszłych posiadaczy psów. Skąd trafi do nas pies jest zależne od finansów i naszej etyki postępowania. Nie oszukujmy się, pies to dobro luksusowe.

    Pies ze schroniska dla dziecka wydaje mi się kiepskim pomysłem. Schronisko jest traumą, nowy dom dalej też jest stresujący plus małoprzewidywale zachowania dziecka – to może być wybuchowa mieszanka.

    Dziecko samo podlega długotrwałemu procesowi szkolenia, z lepszymi i gorszymi efektami. Początkowo nie będzie wstanie wydawać mu poleceń. Dlatego dla małego dziecka pies jest przytulanką, schodkiem czy lalką do przebierania.
    Ważny jest wiek w jakim dostaje psa, właściwie nie dostaje, a jest dany mu pod opiekę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że ta poprzeczka o której piszesz, to bardziej podnoszona jest właśnie przez rodziców. Też widuję małe dzieci wyprowadzane przez psy na spacer... Masakra, aż strach wyjść ze swoim na spacer...

    OdpowiedzUsuń

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .