Porozumienie bez barier

Z pełną świadomością tego że mam rację mogę powiedzieć, że najważniejsze w kontaktach ludzko-psich jest porozumienie. Bez niego nawet najmądrzejszy pies nie domyśli się o co nam chodzi, natomiast najbardziej zdeterminowani ludzie nie osiągną sukcesu w wychowaniu psa.


  Kwestia ta jest dosyć trudna, sama na każdym kroku się łapię na tym, że wysyłam sprzeczne sygnały do psa lub przeceniam jego możliwości zrozumienia mnie co znacznie utrudnia nam życie i może prowadzić do zwątpienia w swoje umiejętności, a co gorsze – w psa.
  Powiem szczerze, że moje porozumienie z psami było zazwyczaj instynktowne + to, czego nauczyłam się na krótkim obozie szkoleniowym. Na szczęście są mądre książki po które lubię sięgać, i tak w moje ręce wpadła książka „Drugi koniec smyczy” Patrici McConnell z czego bardzo się cieszę.
Otworzyło mi to oczy na pewien ważny problem, który występuje u niemal każdego właściciela psa - przeceniamy psy przez co sami zwalniamy się z obowiązku zrozumienia ich. Uważamy że pies rozumie każde wypowiadane przez nas słowo, każdy gest i cały obowiązek komunikacji zwalamy właśnie na niego. Psy wkładają ogromny wysiłek w zrozumienie człowieka. Bacznie nas obserwując uczą się poszczególnych dźwięków czyli naszych słów kojarząc je z konkretnymi czynnościami, my natomiast robimy bardzo mało lub w ogóle nic by zrozumieć psią mowę. A wbrew pozorom psi język jest bardzo bogaty, zarówno ten werbalny jak i niewerbalny.
  Pies dysponuje całą gamą dźwięków które wydaje w konkretnych sytuacjach by móc zakomunikować nam coś, również mowa jego ciała sygnalizuje nam wiele rzeczy. Niestety często to ignorujemy przez co dochodzi do nieprzyjemnych nieporozumień na linii człowiek – pies.

Posłużę się prostymi przykładami.

  1. Pies biega bez smyczy, znajduje się daleko od właściciela a ten chce już wrócić do domu. Zaczyna wołać swojego psa z początku spokojnie a później coraz agresywniej. Pies pochłonięty zapachami na wołania tylko kuli uszy do tyłu i czuje presję lecz nie może przestać. Ostatecznie zaprzestaje wąchania i podąża ku właścicielowi wyczuwając jego złość. Stara się załagodzić sytuację jak tylko najlepiej potrafi, nie patrzy człowiekowi w oczy, podchodzi po łuku, powoli i spokojnie. Właściciel zdenerwowany widzi jego zachowanie, niestety zupełnie inaczej niż pies. Widzi powoli idącego czworonoga który się ociąga i nawet nie spojrzy mu w oczy, w dodatku idzie na około jakby na złość. Pies dociera do właściciela będąc pewnym, że ten doceni jego podporządkowanie i nagle łup! Obrywa smyczą.
    Co zrobił człowiek? Ukarał według niego aroganckiego psa. Co pomyślał pies? Że człowiek jest niebezpieczny i agresywny mimo prób uspokojenia go. Co się stanie następnym razem? Pies nie będzie chciał wrócić w obawie przed uderzeniem.
  2. Idealnym przykładem postępowania które zaraz przytoczę jest moja mama, która przez to ma ogromny problem w porozumieniu się z psami z czego wynika wiele problemów z naszym Ajsem.
    W naszym domu bardzo przydatnym poleceniem w stosunku do Ajsa jest komenda „do kibla” którą sama wymyśliłam w pośpiechu. Gdy przychodzą niezapowiedziani goście za pomocą tego polecenia wysyłam Ajsa do łazienki gdzie grzecznie się uspokaja. Moja mama również z tego korzysta, niestety niepoprawnie. Czasem każe mu iść do kibla i zwykle kończy się to sukcesem, a czasem każe mu iść do łazienki czego pies kompletnie nie rozumie, a ona zdenerwowana zarzuca mu nieposłuszeństwo.

    Dla człowieka naturalną rzeczą jest to, że prawie każde słowo ma swoje synonimy więc używamy różnych dźwięków na zmianę sygnalizując to samo. Pies jednak nie kojarzy naszego języka tak jak my, on kojarzy konkretny dźwięk z konkretną czynnością. Bardzo często można spotkać ludzi którzy naprzemiennie mówią do psa „siad”, „usiądź” lub „waruj”, „leżeć”, „połóż się” i narzekają że pies tej komendy nie wykonuje.
  3. Pewien niepewny siebie pies został przywiązany przed sklepem i czeka z utęsknieniem na właściciela. Nie ma kagańca ponieważ nie wykazuje agresji i właściciel mu ufa. Pewien przechodzeń, pan który bardzo lubi pieski postanawia pogłaskać psa. Podchodzi do niego szeroko się uśmiechając, wyciąga do niego rękę i głaszcze po głowie patrząc mu głęboko w oczy. Nagle pies go ugryzł, pan nie ma pojęcia dlaczego, przecież był miły i nie chciał zrobić mu krzywdy.
    Pan zrobił wszystko co robi człowiek z uprzejmości, patrzy głęboko w oczy, uśmiecha się, wyciąga rękę. Tak się ze sobą witamy i osoby tak wyglądające nie wzbudzają w nas strachu. Odwrotnie jest jednak u psów. Patrzenie w oczy, dotykanie głowy, pokazywanie zębów to u psów oznaki dominacji które nie wróżą niczego dobrego. Pan nie dostrzegł i nie rozumiał gestów wykonywanych w stosunku do niego przez psa, a było ich wiele. Pies wykazywał wszelkie oznaki stresu i próbował załagodzić sytuację. Odwracał głowę unikając kontaktu wzrokowego by nie prowokować, oblizywał się, być może ziewał chcąc uspokoić napastnika. Kiedy to nic nie dało przestraszony ugryzł chcąc się bronić.


Zrozumienie psa wiąże ze sobą naprawdę wiele korzyści i ułatwia wzajemną komunikację. Co zatem zrobić by porozumienie z psem osiągnąć? Przede wszystkim nauczyć się sygnałów uspokajających:
  • odwracanie głowy
  • mrużenie oczu
  • odwracanie się tyłem lub bokiem
  • oblizywanie nosa
  • zastyganie w bezruchu
  • bardzo powolne poruszanie się
  • niepewne machanie ogonem
  • siadanie odwracając się tyłem
  • ziewanie
  • podchodzenie po łuku
  • podnoszenie łapy
  • mlaskanie


Kiedy pies nam grozi?
Najczęściej atak psa jest poprzedzony licznymi sygnałami uspokajającymi, jeżeli je zignorujemy to pies nie mając innego wyjścia zaatakuje. Należy się bezzwłocznie wycofać gdy:

  • pies staje się napięty
  • zaczyna warczeć
  • unosi mocno wargi pokazując zęby
Należy jednak uważać bo powyższe sygnały bywają omijane i atak może nastąpić zaraz po sygnałach uspokajających. Dlatego tak bardzo ważna jest prawidłowa obserwacja psa i zaznajomienie się z nimi.
Jeżeli zaczynamy już powoli rozumieć naszego psa i zwracamy uwagę na te delikatne acz ważne wygnały wysyłane z jego strony, to warto się zastanowić czego nie rozumie nasz pies bądź co utrudnia mu zrozumienie nas. A zatem:

  • wskazywanie celu palcem - dla nas jest to naturalne natomiast drapieżniki cel wskazują sobie patrząc na niego i będąc ustawionym w jego kierunku.
  • niewyraźne wypowiadanie komend – pochwała, komenda, awersja powinny mieć osobną, wyszczególnioną tonację dzięki czemu psu łatwiej wychwycić i zrozumieć dźwięk. Dlatego warto popracować nad własnym wokalem, pochwała powinna być wypowiadana w wesoły, lekko piskliwy sposób, komenda spokojnie lecz wyraźnie i twardo natomiast awersja głośniej, ostrzej i zdecydowanie.
  • powtarzanie komend – częsty błąd, komendę powinno się wypowiedzieć raz i poczekać na efekt, dać czas psu, jeżeli po dłuższej chwili widzimy że nic z tego to należy psa na sobie skupić i komendę powtórzyć. Powtarzanie komendy sprawia, że pies przestaje nas słuchać i skupiać się na wydawanym dźwięku.
  • zbyt wiele słów – a co gorsza – pełne zdania, trudno wtedy wychwycić psu co konkretnie od niego oczekujemy.
  • rzucanie psa na głęboką wodę – nie wymagajmy zbyt wiele, nie unośmy się ambicją, nie próbujmy przyspieszać kolei rzeczy, pracujmy z psem powoli i dokładnie stopniując poziom rozproszenia.
  • przemęczanie psa – nie katujmy go ćwiczeniami, długie i męczące sesje szkoleniowe tylko go zniechęcą.


Podsumowując, wzajemne zrozumienie się i akceptacja jest kluczem do sukcesu. Jeżeli osiągniemy porozumienie z psem i nauczymy się jego języka to szkolenie i wychowanie będzie łatwiejsze i przyjemniejsze a co najważniejsze – nie będzie powodowało tyle stresu i nieporozumień.
Zachęcam również do prób porozumienia się z psem w jego języku, warto zacząć od zachęcenia psa do zabawy „po psiemu” ;)

W związku z dzisiejszym postem odsyłam ciekawskich i żądnych wiedzy po lektury:

Wyd. Galaktyka




Wyd. Galaktyka




______________________________________________

Pragnę się pochwalić moim kolejnym osiągnięciem, zajęłam pierwsze miejsce dla odmiany w kocim konkursie :)

Zajęłam pierwsze miejsce w konkursie pt. „Niezwykła chwila z kotem” organizowanym przez www.koty.pl i stałam się szczęśliwą posiadaczką drapaka. Zainteresowanych odsyłam do mojego zwycięskiego opowiadania - Wtedy pojwia się ona.


O autorce

Fauka
Uwielbiam psy, fotografię i grafikę komputerową... i wspominałam że uwielbiam psy? Mogę o nich mówić i pisać godzinami, i robię to tutaj. Jeżeli chcesz mnie odnaleźć to szukaj w parkach, moim znakiem charakterystycznym jest tłusty labrador i kieszenie wypchane śmierdzącymi smakołykami.

2 komentarze :

  1. Będę miała tę książkę "Drugi koniec myczy" na Mikołajki:).
    Bardzo ciekawy post,wiele wywnioskowałam czytając go.I gratuluję wygranej w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post, zaciekawił mnie.
    + gratulacje. ;)

    OdpowiedzUsuń

Template by Clairvo Yance
Copyright © 2012 Zdaniem psa and Blogger Themes .